Wczoraj w naszym szpitalu miała miejsce niezwykle ważna akcja pobrania wielonarządowego, która przyniosła nadzieję wielu pacjentom. Serce zostało przetransportowane do Wrocławia, wątroba trafiła do Warszawy, a nerki i rogówki pozostały w Białymstoku, gdzie wszystkie narządy zostały pomyślnie przeszczepione.
To już ósme pobranie wielonarządowe w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w tym roku.
Za każdą taką akcją kryje się ogrom pracy i koordynacji wielu osób – lekarzy, pielęgniarek, koordynatorów transplantacyjnych, anestezjologów, personelu technicznego oraz służb odpowiedzialnych za transport.
W transplantologii czas odgrywa kluczową rolę: serce i płuca muszą być przeszczepione w ciągu 4 godzin, wątroba w ciągu 12 godzin, a nerki w ciągu 24 godzin.
Dawczynią była kobieta po incydencie naczyniowym w mózgu.
Stwierdzono śmierć mózgu, rodzina wyraziła zgodę na pobranie narządów.
Pobrane zostały serce, wątroba, dwie nerki i rogówki.
Serce poleciało śmigłowcem policyjnym najpierw do Modlina, potem drugim samolotem do Wrocławia.
Wątroba pojechała transportem sanitarnym do Warszawy i oba te narządy zostały przeszczepione.
Dwie nerki zostały w Białymstoku i przeszczepiono je kobiecie z Ostródy i mężczyźnie z Lublina. Rogówki jeszcze czekają na przeszczepienie
Wczoraj można się było przekonać jak skomplikowana jest ta logistyka.
Na dachu szpitala USK wylądował policyjny śmigłowiec Bell, co jest stosunkowo rzadkim zjawiskiem.
Śmigłowiec był częścią operacji mającej na celu jak najszybszy transport narządów na lotnisko w Modlinie, skąd trafiły one kolejnym samolotem do Wrocławia.
Do Białegostoku przyjechał również zespół transplantacyjny z Warszawy.
Wszystko to nie byłoby możliwe bez decyzji Dawczyni i Jej Rodziny, którzy w obliczu ogromnej tragedii podjęli decyzję o oddaniu narządów.
Dzięki ich odwadze i bezinteresowności inny ludzie zyskali szansę na życie, zdrowie i powrót do normalności.
Red. OKO
Fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku




