Nowa belarka w Bronowie wypróbowana
W Bronowie praca przy sianokosach idzie pełną parą. Jarosław Rogalski wraz z synem Adamem korzystają w tym roku z nowego sprzętu do belowania i owijania bel.
Jak mówi gospodarz, różnica w porównaniu ze starą maszyną jest ogromna – przede wszystkim pod względem szybkości, wygody i możliwości zabezpieczenia beli od razu po jej zrobieniu.
Pogoda w ostatnich dniach nie rozpieszczała rolników, ale Jarosław Rogalski z Bronowa wykorzystał moment, gdy warunki pozwoliły na zebranie siana.
– Robota idzie dobrze, pogoda dopisała dzisiaj. Padało parę dni, ale wczoraj przewróciłem tutaj, a dzisiaj rano zgrabiłem i balujemy – mówi Jarosław Rogalski.
Tym razem praca wygląda jednak zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Rogalscy mają nową prasę, która formuje znacznie bardziej zbite bele, a dodatkowo zestaw pozwala na ich natychmiastowe owinięcie folią.
Nowa maszyna
Jarosław Rogalski nie ukrywa, że przesiadka ze starego sprzętu oznacza dużą zmianę. Nowa belarka jest szybsza, bardziej zautomatyzowana i zapewnia gospodarzowi znacznie większy komfort pracy.
– Dobrze tak zmienić co raz sobie sprzęt, bo ten stary to już człowiekowi się znudził. Tyle lat się tą belarką belowało i ten ciągnik już słaby był, a teraz – no, krok do przodu, wygoda – opowiada.
Jak podkreśla, nowy zestaw pozwala również ograniczyć liczbę przejazdów i znacznie sprawniej zorganizować pracę. Jednym ciągnikiem można belować, drugim zaraz po zgrabieniu wykonywać kolejne prace, a bele później przywożone są z pola lawetą.
Dużą zaletą jest również to, że bele mogą zostać owinięte od razu. Dzięki temu rolnik nie musi obawiać się, że nagły deszcz zmoczy świeżo sprasowany materiał.
– Jak już teraz beluję i bym nie miał tej owijarki razem, no to by popadało, to już te bele by zmokły, a tak od razu owinięte są i deszcz nas nie zaskoczy. No trochę to kosztowało, ale wygoda jest – przyznaje gospodarz.
Tempo pracy nowej maszyny
– W tamtej prasie to musiałem ręką ciągnąć, aż mi się ten sznurek wrzynał. Trzeba było ciągnąć, żeby ten sznurek puścić i tym sznurkiem się owijało – mówi z uśmiechem.
Nowoczesny sprzęt oznacza także większą wygodę dla operatora. Jarosław może obserwować pracę maszyny na komputerze znajdującym się w kabinie.
– Tutaj widzimy na komputerku, jak belarka ładnie pobiera materiał. Szyba zamknięta, oczywiście, żeby muchy nie leciały, klimatyzacja chodzi, ręce czyste. Już nie muszę tym przepalonym olejem polewać łańcuchów – tłumaczy z uśmiechem.
O zakończeniu formowania beli maszyna informuje operatora.
– Alarmuje od razu, że pełna bela. Siatka już poszła, elegancko już owinięta– pokazuje gospodarz.
W pracach pomaga Jarosławowi syn Adam. Jak wynika z rozmowy, nowoczesne maszyny coraz bardziej przekonują młode pokolenie do pracy w gospodarstwie.
– Człowiek już coraz bardziej starszy się robi, to wygody mi wskazane są, ale i młodego przyciągają takie maszyny. Już on mówi, że rolnikiem zostanie – mówi Jarosław.
Gospodarz podkreśla, że współczesne rolnictwo wymaga także zupełnie innych umiejętności niż dawniej.
– Teraz młody rolnik musi być wykształcony, a Adam na komputerach to biegle. On na swoim biurku w pokoju to ma trzy komputery – opowiada z dumą.
Jarosław o tym, jak wyglądało gospodarowanie przed laty.
– Jak sobie przypomnę kiedyś z matką i z ojcem grabiami grabiliśmy, kopiliśmy, no to już poszła technika do przodu. Zimą się stogi przewoziło, a teraz wszystko się ułoży w pryzmie koło domu. Wygoda jest – zaznacza.
Nowa prasa daje także wyraźną różnicę w jakości i wielkości beli. Są one mocno zbite, dzięki czemu łatwiej je przechowywać i potrzeba na nie mniej miejsca.
W gospodarstwie pracy jednak nie brakuje. Po zebraniu pierwszego pokosu przyjdzie czas na kolejne. Jarosław podkreśla również znaczenie nawożenia i wapnowania pól.
– Tu widać, że będzie dużo bel. Wapno firmy Lider działało w 100 procentach, także u nas nie ma miękkiej gry. Cały czas wapno sypiemy. Zaraz pozbieram drugi pokos i znów z wapnem lecimy – mówi.
Rolnik wie jednak, że większa wydajność sprzętu nie rozwiązuje wszystkich problemów gospodarstwa. Jak podkreśla, koszty pracy w rolnictwie nadal rosną.
– Można świat doganiać teraz. Robota idzie, sprzęt gwizda. Tylko rolnik ma przechlapane, bo paliwo drogie – podsumowuje Jarosław Rogalski.
Nowy sprzęt zdecydowanie przyspieszył prace w gospodarstwie w Bronowie.
Red. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

















