Jesień zbliża się wielkimi krokami, a w gospodarstwie Agnieszki i Jarosława Rogalskich w Bronowie znów przyszedł czas na wapnowanie. Tym razem do gospodarstwa trafiło 15 ton wapna Lider – część przeznaczona na grunty orne, a część na łąki. Jak podkreślają rolnicy, wapnowanie jest u nich stałym elementem pracy i odbywa się regularnie, zarówno wiosną, jak i jesienią.
– Dobrze, że tak szybka dostawa. Przyjechało wapno Lider, bo już czas sypać pod zboża ozime i na łąki. Drugi pokos traw zrobiliśmy, no i musimy sypać – mówią gospodarze.
Tym razem zamówienie obejmuje 3 tony wapna siarkowego na grunty orne oraz 10 ton zwykłego wapna na łąki. Jak dodają rolnicy, wapno stosują regularnie, a jego rodzaj i ilość starają się dobierać do potrzeb konkretnej gleby.
– Najlepiej jest zrobić analizę gleby. Wtedy wychodzi, jaki masz odczyn gleby, jakie masz składniki pokarmowe. I na tej podstawie odpowiednio dobierasz wapno – tłumaczy Agnieszka.
„Trawa z niebem rozmawia”
Rogalscy mają w gospodarstwie dużo zwierząt – krowy, cielęta, konie i źrebaki. To oznacza również duże zapotrzebowanie na siano i sianokiszonkę. Dlatego stan łąk ma dla nich szczególne znaczenie.
Rolnicy zauważają, że po regularnym wapnowaniu zmienił się wygląd ich łąk.
– Zmienia się odczyn gleby, jest mniej kwaśny i te rośliny bardziej szlachetne rosną. Ale to widać na łąkach. U mnie trawa do pasa, a u sąsiada mech – opowiada Jarosław Rogalski.
Jak żartuje, różnicę widać również podczas zbiorów.
– Mamy takie wybicie normalnie, że trawa z niebem rozmawia – mówi.
W gospodarstwie wapnowanie ma więc praktyczny wymiar. Rogalscy potrzebują dużej ilości paszy dla swoich zwierząt, dlatego liczy się każdy dodatkowy pokos i każda zebrana bela.
– Nigdy nie mieliśmy zapasu kiszonki i siana, a teraz mamy zapasy. Dalej kupujemy to wapno, bo dlaczego nie kupować tego, co jest dobre – podkreśla rolnik.
Najpierw sprawdzić glebę
Rogalscy zwracają przy tym uwagę, że samo wysypanie nawozu nie zawsze rozwiązuje problem. Ich zdaniem punktem wyjścia powinna być analiza gleby.
– Czasami jest tak, że sypane są nawozy, sypiemy, sypiemy, a nie przynosi to żadnego efektu. Dlatego że jest niezachowany odczyn pH albo gleba jest bardzo zakwaszona – wyjaśnia Agnieszka.
Jak mówią, regularne wapnowanie pozwala im lepiej zadbać o stan łąk.
– Jak nie ma wapna, jest kwaśno, wszystko zakwaszone, to mech rośnie i nie ma nic. Możesz wtedy nawozy sypać i to nic nie da – dodaje Jarosław.
Wapno nie tylko na pola
Wapno, które trafia do Bronowa, ma jednak więcej zastosowań. Część zamówienia przeznaczona jest do dezynfekcji pomieszczeń gospodarskich i miejsc, w których przebywają zwierzęta.
Rogalscy wykorzystują je m.in. w oborze, cielętniku oraz przy boksach i budkach dla cieląt.
– Rano obornik wyciągam i wieczorem wyciągam, później dezynfekcja wapnem na sucho i dopiero ścielenie. Wtedy ta ściółka jest taka suchsza, elegancko wszystko – opowiada Jarosław.
Rolnicy obserwują również stan cieląt.
– Od kiedy dezynfekujemy w budkach dla cielaków, to cielaki są zdrowsze. Mniej chorują, mniej biegunek, mniej zapaleń płuc. Na pewno widzimy efekty stosowania tego wapna dezynfekcyjnego – mówi Agnieszka.
Wapno trafiło również do domu – a właściwie do… kociej kuwety. Specjalny wapniowy żwirek czekał już na Garfielda. Jak zauważają gospodarze, zużyty produkt może później trafić do ogrodu czy na łąkę.
„Najwyższa pora wzmocnić nasze łąki”
W gospodarstwie Rogalskich sezon pracy się nie kończy. Po zbiorze kolejnego pokosu przyszedł czas na następne zadanie.
– Zamówiliśmy 15 ton na nasze gospodarstwo. To wystarczy tego wapna i już teraz, na jesieni, posypiemy pod kukurydzę – zapowiadają.
Jak podkreślają, przy wapnowaniu nie kierują się wyłącznie jedną zasadą. Znaczenie ma przede wszystkim stan konkretnej gleby, jej odczyn i zawartość składników pokarmowych.
A kiedy wapno jest już na podwórku, pozostaje tylko uruchomić sprzęt i rozpocząć rozładunek.
– Za chwilę ruszamy z wapnem. Już najwyższa pora wzmocnić nasze łąki. Jest moc – podsumowują Rogalscy.
Red. Marta Śliwińska
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl














