Szeptuchy. Ja się tylko modlę, to Bóg pomaga…

Są na Podlasiu takie osoby, które mogą trochę więcej i potrafią trochę więcej niż każdy z nas. Wykonują różne magiczne czynności – „taczają” nad chorym popiół, leją wosk, „zamawiają” na kawałek chleba, na wodę.  Podlaskie szeptuchy. O tym pełnym mistycyzmu podlaskim zjawisku opowiada Małgorzata Anna Charyton.

Z jednej strony je podziwiamy, z drugiej trochę się ich boimy?

„Jeżeli ktoś robi coś niezwykłego, czego my nie potrafimy i „wybiera się” do innego świata, niż ten, w którym my funkcjonujemy na co dzień, to z jednej strony go podziwiamy, bo potrafi coś, czego my nie potrafimy, a z drugiej się go boimy, bo nie wiemy, co on robi, kiedy wyprawia się do tego innego świata. Na Podlasiu hasło szeptuchy spotyka się niemal zuprocentową reakcją: Aha! – czyli wiem. Częściej jest to reakcja pozytywna.”

Takie metody leczenia cieszą się na Podlasiu dużą popularnością. To mit, że korzystają z nich tylko ludzie prości i niewykształceni, mieszkańcy małych wsi i miasteczek. Wiek takich osób też jest bardzo zróżnicowany – od małych dzieci przyprowadzanych jeszcze przez rodziców, po  seniorów. Przyjeżdżają, bo szukają pomocy, bo zawiodły inne, „oficjalne” sposoby…

„Większość mieszkańców Podlasia albo była u szeptuchy, albo ma też zapośredniczone doświadczenia – kiedy to na przykład ktoś ze znajomych lub bliskich ma do opowiedzenia istotną historię takiej wizyty.”

Kim jest w takim razie szeptucha? Bo z pewnością nie można jej utożsamiać z wróżką, czy tym bardziej z czarownicą.

 „Szeptucha jest tradycyjnym uzdrowicielem ludowym. Jej zadaniem jest „robienie zdrowia”, robienie czegoś dobrego. W swojej praktyce korzysta niemal wyłącznie z lokalnych tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To jest coś, co czyni szeptuchy grupą wyjątkową. Niewielu uzdrowicieli w dzisiejszych czasach czerpie z naszych rdzennych tradycji . Szeptucha odsyła chorobę z powrotem do świata, z którego ta przybyła. Wyprowadza ją z człowieka.”

Szeptucha kojarzona jest ze starszą kobietą mieszkającą w drewnianej chatce, gdzieś na podlaskiej wsi… Jak naprawdę wygląda „gabinet” takiej ludowej uzdrowicielki?

„Gabinetem szeptuchy jest najczęściej jej kuchnia. Ważnym punktem tego pomieszczenia jest święty kąt z ikoną oraz ręcznikiem obrzędowym. Na znak obecności Ducha Świętego uzdrowicielka zapala  świeczkę. Są szeptuchy, które, tak jak lekarze, mają swoje specjalizacje i pomagają tylko w przypadku konkretnych chorób. Ale są i takie, które leczą wszelkie dolegliwości.”

Przed domami szeptuch ustawiają się sznury samochodów. Na forach internetowych pełno jest pytań o to, jak do nich trafić. Ludzie przyjeżdżają z najodleglejszych zakątków kraju, a nawet i z zagranicy…

„Warto też zaznaczyć, że kiedy jedzie się do tak znanej osoby, to nie jedzie się samemu. Żadne miejsce nie może się zmarnować. Bierzę sie wszystkich potrzebujących.”  

Czy popularność szeptuch można również wiązać z tym, że poświęci ona nam zdecydowanie więcej czasu niż lekarz? Że zauważy w nas coś więcej, niż tylko kolejny numerek w długiej kolejce pacjentów?

 „W praktyce szeptuch ma to bardzo duże znaczenie. Spotkane trwa tyle, ile trzeba. To może być 10 minut, ale też godzina i więcej. Wszystko w zależności od przypadku. Pacjent na pewno odczuwa tę uwagę i troskę. Szeptucha posługuje się , w jej odczuciu, darowanymi przez Boga świętościami, musi więc robić to z poszanowaniem. I człowiek, który do niej przychodzi w potrzebie, to czuje.”

Choć szeptuchy podobnie postrzegają swoją rolę, to każda z nich trochę inaczej siebie nazywa. Dlaczego?

„Chodzi o to, że szeptuchy zgodnie deklarują, że się modlą o wyzdrowienie, bo mają dar od Boga, ale jednocześnie nie ma wśród nich jednomyślności co do nazewnictwa, bo określenie szeptucha jest różnie nacechowane, więc wiele z nich go unika i zastępuje innym.”

Niektórzy wiążą działania szeptuch z praktykami pogańskimi. O ludowych uzdrowicielkach dobrze wie Kościół katolicki i Cerkiew prawosławna. Jak się do tych praktyk odnoszą? 

„Ich oficjalne stanowisko jest jednoznaczne: szeptuchy są zagrożeniem dla życia duchowego, ponieważ jakkolwiek mogą komunikować się z Bogiem, to nie mamy co do tego jasnych dowodów. Mogą równie dobrze porozumiewać się z innymi siłami, czyli z diabłem.”

Podejście podlaskiego personelu medycznego, co do ludowych metod leczenia, także bywa skrajnie różne?

„Tak. Jedni uważają, że jest to jest głupota i zabobon, inni zaś widzą w tym wartość.”

Większość podlaskich uzdrowicieli to kobiety. Z czego to wynika?

„Zdrowie, ciało i dbanie o nie są domeną kobiet we wszystkich społeczeństwach. To kobieta „robi ciało”. Panowie zaś uznawani są za uzdrowicieli silniejszych.”

Dlaczego?

„Z jednej strony, jak coś jest rzadsze, to będzie cieszy się większym zainteresowaniem. Z drugiej strony świat szeptuch ukształtował się w społeczeństwie patriarchalnym, wiec jak mężczyzna coś mówi, to na pewno jest to prawda.”

Kiedy myślę szeptucha, przed oczami mam obraz starszej kobiety… Czy słusznie?

„Średnia wieku podlaskich szeptuch sięga prawie osiemdziesięciu lat.  Wynika to z pobrzmiewającego w kulturze chrześcijańskiej przekonania, że kobieta młoda uznawana jest za nieczystą, kiedy ma miesiączkę. A żeby uzdrawiać, trzeba być czystym.”

Czy to jedyny wyznacznik?

„Kolejnym est etniczność. Większość spotkanych przeze mnie szeptuch określiła ją jako białoruską, niekiedy ukraińską, albo też prawosławną.”

Skąd takie zróżnicowanie?

„Żyjemy na pograniczu przejściowym, gdzie członkowie różnych grup etnicznych żyją wspólnie. Czasami religia staje się najlepszym wyznacznikiem odrębności tych grup. Dobrym wyznacznikiem jest też miejsce pochodzenia – bycie stąd odróżnia „tutejszych” od „przyjezdnych”. Czują się tutejsi, a wyznacznikiem jest w dużej merze religia.”

Na jakie choroby pomoże szeptucha?

W medycynie akademickiej liczba wyróżnianych  jednostek chorobowych sięga już tysięcy. Szeptuchy posługują się właściwie pięcioma rodzajami chorób ludowych. Pierwszą z nich jest „wiatr”, nazywany też cugiem lub przewianiem, dlatego, że każdej kolejnej wiosce funkcjonuje inne określenie na mniej więcej ten sam zakres objawów.”

Czym jest wspomniany „wiatr”?

„Wiatr jest zarówno przyczyną, jak i nazwą choroby. Powodowany jest przez coś, co pochodzi z zewnątrz, jest obce, a więc złe i budzi niepokój. Dawniej wiatr kojarzony był również morowym powietrzem, zarazą. Obawiano się też małych wirów powietrza, które porywały trochę kurzu i liści. Wiatr normalnie tak nie wieje, więc musiała to być jakaś siła. Te małe trąby powietrze kojarzono z diabłami, może nie takimi strasznymi, raczej lokalnym, swojskim, ale jednak takimi, które mogą spowodować pewne nieszczęścia, jak np. chorobę. Do dziś mówimy też, by nie rzucać słów na wiatr. Dalej tkwi w  nas przekonanie, że raz wypowiedziane słowa zostają na zawsze. Mogą wpływać na ciało, czyli wywoływać chorobę – nawet u kogoś, kto nie jest za bardzo z nimi związany i ich świadomy. Poza tym wiatr może powodować przemarznięcie.”

A pozostałe choroby, z którymi możemy udać się do ludowej uzdrowicielki?

„Jeżeli chodzi o choroby skórne, to kultura ludowa zamknęła je w jeden syndrom, który nazwano „różą”. A ta może występować nawet w dziewięciu odmianach, które różnią się od siebie m.in. przyczyną. Wszystkie jednak diagnozuje się i leczy tak samo. Różę może powodować wiatr, ale też woda.  W kulturze ludowej uważano, i po części pozostało to w nas do dziś, że woda jest naturalnym siedliskiem wszystkich istot, które nie są ludźmi. Kolejną chorobą jest przestrach. Jego przyczyną jest gwałtowne, nagłe wzburzenie zmysłów. Objawy są takie same, jak uroku. Różne są jednak ich przyczyny, a w związku z tym inaczej się je leczy.”

O tym, że ktoś rzucił na coś lub na kogoś urok  słyszy się u nas często… Skąd się ten urok bierze?

„W kulturze ludowej choroba jest personifikowana, jest istotą. Tak jest na przykład ze wspomnianym „gościem”. Na co dzień żyje z nami i nie robi nam krzywdy aż  do momentu, gdy stanie się coś, co go wzburzy, „zruszy” Wtedy zaczyna chodzić po ciele i powodować różne bóle, paraliże i guzy, dlatego kojarzony bywa z rakiem.”

A słynny „kołtun”?

„To właśnie „gość” zamiast kręcić tkanki ciała, może  wydobywać się na zewnątrz poprzez włosy i kręcić te włosy. To właśnie powoduje powstawanie kołtuna.”

Szeptuchy często kojarzone są z ziołolecznictwem. Czy słusznie?

„Najbardziej typowe leki, jakie możemy spotkać u szeptuch, to wcale nie zioła, ale kilka bardzo szczególnych przedmiotów – pakuły lniane, wosk pszczeli, popiół drzewny owcza wełna. Do tego często woda święcona i chleb.”

Dlaczego akurat taki zestaw?

„To rzeczy specyficzne, związane z naszą kultura ludową. Po drugie nie trzeba było ich kupować, one zawsze były pod ręką. Łatwo można było wydzielać z nich kolejne porcje leku. Poza tym w trakcie uzdrawiania zmieniają swoją formę.”

Co to znaczy?

„Szeptucha w czasie rytuału leczniczego może namawiać chorobę, czyli istotę z zaświatów, żeby przeszła na taki lek. Wtedy obserwuje proces przechodzenia, czyli to, jaką formę przyjmuje lek. Na tej podstawie czyta, czy choroba jest silna i skąd się wzięła.”

Czy każdy z tych przedmiotów  ma znaczenie przy leczeniu konkretnej choroby?

„Popiół służy do leczenia z wiatru. Owcza wełna wydawana jest na bóle i paraliże. Przelewając roztopiony wosk nad głową chorego, można odnaleźć przyczynę przestrachu. Pakuły lniane, uformowane na kształt kulki, układa się na chorym miejscu lub głowie i podpala. Pozostałe leki, jak woda, chleb i cukier – z nimi bierze się od szeptuchy również ducha, czyli coś, co zamówiła, włożyła od siebie.”  

Czy w czasie rytuału uzdrawiania szeptucha wykonuje jakieś z góry określone czynności?

„Podczas zabiegów jednym z  najczęściej wykonywanych ruchów jest ruch od góry do dołu. Kojarzony jest z tym, co pochodzi od Boga. Nakłada się tym samym na chorego dobrą moc. Ruch okrężny zaś kojarzony jest z naturalnym ruchem Słońca po nieboskłonie. To coś bardzo naturalnego w naszym życiu. Celem jest przywrócenie normalnego biegu spraw, czyli zdrowia. Część szeptuch kręci w  odwrotną stronę po to, by cofnąć chorobę.”

Czy jest coś, poza gestami i przedmiotami, w czym jeszcze tkwi istota uzdrawiania szeptuch?

„W słowach. To one, poza gestami i przedmiotami, są lekiem w ich medycynie. Niektóre kobiety mają swoje typowe modlitwy na konkretne choroby, inne używają tylko „Zdrowaś Mario” i „Ojcze Nasz”, a są też takie, które wykorzystują modlitwy, które nigdy nie weszły do oficjalnego kanonu,  czyli apokryfy.”

To nie są jednak modlitwy uznawane przez Kościół…

 „I tutaj zarówno kościół, jak i cerkiew bardzo mocno grożą palcem uważając, że to jest niezwiązana z chrześcijaństwem dyskusja ze złą istotą z zaświatów. Szeptuchy zgodnie jednak twierdzą, że nie robią nic złego. One tylko się modlą – pomaga zaś sam Pan Bóg.”

Często mówi się, że starsze szeptuchy przekazują swój dar i swoją wiedzę młodszemu pokoleniu? Czy tak jest faktycznie?

„Ten przekaz następuje cały czas, chociaż już w znacznie mniejszym stopniu W dzisiejszych czasach coraz mniej osób chce przejąć ten dar. W naszej rzeczywistości możemy funkcjonować, kiedy mamy płynność finansową. A szeptuchy za swoją działalność nie mają z góry ustalonego cennika, nie pobierają opłat. Trudno się z tego utrzymać, stąd problem z przekazem.”

 

 

Małgorzata Anna Charyton z wykształcenia jest etnologiem i antropologiem kulturowym oraz przyrodnikiem. Fascynują ją zjawiska z pogranicza natury i kultury. Jej specjalizacja to antropologia medyczna – nauka o tym, jak ludzie myślą i działają w odniesieniu do ciała, zdrowia i leczenia. W tym ujęciu badała szeptuchy, babki i „tych, co się modlą”. To współcześni uzdrowiciele ludowi na Podlasiu. Dotarła do kilkudziesięciu takich osób.

Ponad wszystko jest dzieckiem lasu, tego lasu, Puszczy Knyszyńskiej, dlatego chętnie oprowadza zainteresowanych po Supraślu, zabiera do Puszczy Knyszyńskiej i na leczenie lasem.

 

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska-Podlaskie24/unsplash

Udostępnij ten wpis:

  • gansa.pl – agencja interaktywna – strony internetowe
  • Lider

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o