Kinga – dzielna Wojowniczka z Szepietowa!

Ta choroba poruszyła wiele serc – nie tylko jej najbliższych, ale też zupełnie obcych osób. A historia tej niekiedy nierównej walki z nowotworem to dowód na to, że nie wolno się poddawać, że trzeba walczyć z uśmiechem na ustach, mimo wszystko i mimo to, że czasami bywa ciężko. Kinga Niemyjska to 13-letnia, kochająca życie nastolatka. W listopadzie ubiegłego roku dziewczynka i jej rodzice usłyszeli diagnozę: glejak wyściółkowy. To rzadki i złośliwy nowotwór, który atakuje młode osoby. Dzielna Wojowniczka ma już za sobą skomplikowaną operację usunięcia guza, kilka chemioterapii i radioterapię. I chociaż to jeszcze nie koniec tej zaciętej wojny, to ze swoim samozaparciem wygrywa kolejne bitwy o swoje zdrowie i powrót do normalnego życia.

„Można powiedzieć, że jesteśmy teraz w optymistycznym okresie. Kinga jest po pierwszym „pakerze”. Zniosła go dość ciężko, pojawiły się duże bóle. Było jej naprawdę trudno, musiała przyjmować silne leki przeciwbólowe. Ale sytuację udało się opanować. Odbiłyśmy się od tego. Rehabilitujemy się, bierzemy suplementy, leczymy, wracamy do zdrowia. Mam nadzieję, że to, co złe już nigdy nie wróci. Po pierwszym pakerze miałyśmy rezonans głowy i rdzenia kręgowego. Okazało się ze jest czysto. Walczymy dalej!” – informuje Sylwia Niemyjska, mama Kingi.

Zostało jeszcze 7 pakerów         

4 cykle chemii Kinga przyjęła zaraz po operacji guza. Później było 31 naświetlań. W maju nastolatka otrzymała pierwszy paker. Na 2 lipca zaplanowano kolejny. Jego podanie trwa dobę. Tydzień po nim – kolejna dawka leku, Winkrystyna, która ma zniszczyć nowotwór, a po upływie następnych 7 dni – kolejna. Później następuje trzytygodniowa przerwa. Od podania pierwszego pakera do kolejnego musi upłynąć 6 tygodni. To czas na regenerację organizmu.

„W połowie leczenia, mniej więcej po 4 pakerach wykonywany jest rentgen głowy i rdzenia –  po to, żeby sprawdzić, czy jest czysto” – wyjaśnia Sylwia Niemyjska.

W sumie chemia podtrzymująca potrwa mniej więcej do końca maja przyszłego roku – Kinga musi przejść jeszcze 7 takich cykli. Trzeci rozpocznie w połowie sierpnia. Pomiędzy kolejnymi dawkami leków dziewczynka przebywa w domu.

Kinga – dzielna Wojowniczka!

Kinga się nie poddaje! Mało tego, stan jej zdrowia był na tyle dobry, że w ostatnim czasie mogła pojechać na wycieczkę szkolną. Wraz z koleżankami i kolegami odwiedziła m.in. Olsztyn, Świętą Lipkę i Mikołajki. A, że dla chcącego nic trudnego – wzięła nawet udział w spływie kajakowym!

„To były właściwie 4 godziny spędzone w kajaku. Kinga ma wspaniałą wychowawczynię i klasę, która pomaga i wspiera ją we wszystkim. To była też dla nas ogromna regeneracja psychiczna. Naładowałyśmy akumulatory i dalej walczymy” – wspomina pani Sylwia.

Bo kontakt z rówieśnikami jest dla Kingi niezwykle ważny. Rodzice nastolatki podkreślają, że są im za to zainteresowanie ogromnie wdzięczni – za każde odwiedziny, dobre słowo, spędzone wspólnie chwile, uśmiech, który pojawia się na twarzy ich córki, ale i zrozumienie, kiedy dziewczynka nie jest w najlepszej formie.

13- latka jest zaskoczona tym, ile osób chce jej pomóc. To dodaje jej skrzydeł.

„Czasami, kiedy ma doły, mówię jej: Zobacz, ile osób o Ciebie walczy, nie możemy się poddać! Trzeba zagryźć zęby i idziemy do przodu. I to ją bardzo motywuje” – opowiada mama dziewczynki.

Radioterapia przy rytmach Margaret

W pobliskim Wysokiem Mazowieckiem obył się niedawno koncert Margaret. Dziewczynka, dzięki uprzejmości znajomej, miała okazję spotkać się z ulubioną wokalistą, porozmawiać i po prostu przytulić się. To było ważne wydarzenie w życiu Kingi, bo właśnie utwory tej piosenkarki towarzyszyły nastolatce podczas radioterapii  – a ta trwała aż 6 tygodni, codziennie.

„W trakcie naświetlań wszystkie 31 światełek, które trafiły do głowy Kingi, trafiły tam przy dźwiękach Margaret” – podkreśla mama nastolatki.

Dzielną pacjentkę chwalą również specjaliści z Pracowni Przygotowania, Planowania i Leczenia Napromienianiem COI przy ul. Wawelskiej w Warszawie, gdzie prowadzona jest radioterapia pacjentów z nowotworami.

„Kinga to dopiero jest Wojowniczka, najdzielniejsza z dzielnych. Przez całe leczenie nie usłyszeliśmy ani jednego słowa skargi. A przecież nie zawsze jest dobrze. Dodatkowo Kinga stawiała się u nas bladym świtem, co jak wiadomo nie jest fajne, bo każdy lubi rano pospać troszkę dłużej. Czy to tylko “nasze” dzieci są takie niesamowite?” – zastanawiają się pracownicy.

Trudny rok zakończyła świadectwem z czerwonym paskiem!

Ze względu na swój stan zdrowia, Kinga ma indywidualny tok nauczana, ale zakończenie roku świętowała razem z koleżankami i kolegami, w szkole w Szepietowie. I… odebrała świadectwo z czerwonym paskiem!

„Mimo wszystko, mimo choroby, ona jest bardzo pilna. Zresztą zawsze taka była” – nie kryje swojej dumy pani Sylwia.

Pomoc płynie dalej

Historia Kingi to również dowód na to, że mamy wielkie serca i potrafimy pomagać – bezinteresownie i z ogromnym zaangażowaniem. Chemioterapia i pobyt w szpitalu są co prawda refundowane, ale wydatków na dodatkowe leki nie brakuje. Częste wizyty w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka też są kosztowne. W tej trudnej sytuacji dziewczynka i jej rodzina nie zostali sami! W styczniu tego roku na naszym portalu informowaliśmy o niesamowitej akcji charytatywne zorganizowanej po to, by zebrać pieniądze na leczenie i rehabilitację nastolatki.

Początkowo miało to być spotkanie w małym gronie. Grupa morsów z Szepietowa i Wysokiego Mazowieckiego postanowiła połączyć siły i zorganizować niewielkie wydarzenie, by wspomóc finansowo rodzinę Kingi w walce z nowotworem. W niespełna tydzień informacja rozprzestrzeniła się do tego stopnia, że przyjechali na nie ludzie nie tylko z całego województwa, ale i Polski. Dodatkowo, w Internecie, zorganizowano licytację przedmiotów i usług, a cały uzyskany dochód przekazano rodzinie 13-latki.

Ale to nie koniec życzliwych gestów. 31 maja w Szkole Podstawowej w Dąbrowie Wielkiej odbył się Kiermasz Słodkości, a pieniądze zebrane podczas wydarzenia przeznaczono na leczenie Kingi.

„Serdecznie dziękujemy Panu Dyrektorowi Szkoły Podstawowej w Dąbrowie Wielkiej, Radzie Pedagogicznej i rodzicom za okazane wsparcie oraz pomoc. Całym sercem obejmujemy wszystkie panie za okazany gest miłości wobec potrzebujących włożony w każdy gram ciasta podczas pieczenia oraz uczestnikom kiermaszu za każdą złotówkę, która daje poczucie jedności i sprawia, że dzięki państwu wiemy, że nie walczymy sami. Otacza nas grono cudownych ludzi o ogromnych sercach, pięknych dłoniach i szlachetnej duszy. Za ten magiczny gest, potrzebne wsparcie i modlitwę dziękujemy” – nie kryje wdzięczności rodzina.

„Mam nadzieję, że kiedyś się z tego koszmaru się obudzimy iż zaczniemy normalnie żyć. Jeszcze trochę musimy na to poczekać. Tutaj nie da się niczego zaplanować, ale wszyscy żyjemy taką nadzieją” – kończy naszą rozmowę mama Kingi.

Kindze można pomóc w dalszym ciągu!         

Każdy kto chciałby wspomóc Kingę i jej rodzinę w walce z chorobą, może to zrobić przez wpłaty na konto fundacji “Nasze Dzieci” z dopiskiem Kinga Niemyjska.

Konto fundacji: 76 1240 1109 1111 0010 1163 7630

Cel szczegółowy: Kinga Niemyjska

Pamiętajmy, żadna kwota nie jest zbyt mała by pomóc!

Morsowali dla Kingi – zdjęcia i relacja

Relacja filmowa z Morsowania dla Kingi w Szepietowie

 

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska/Facebook

Udostępnij ten wpis:

  • Lider
  • gansa.pl – agencja interaktywna – strony internetowe

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o