Budowa hodowli brojlerów w pobliżu Kruszynian. Mieszkańcy są temu przeciwni

Kruszyniany są najbardziej znane z mieszkającej tam mniejszości tatarskiej. Znajduje się tam zabytkowy meczet oraz muzułmański cmentarz. To zabytkowa wieś, w której dużą rolę gra turystyka. Gdy pojechaliśmy na miejsce z kamerami, widać było tłumy turystów, którym nie przeszkadzał w zwiedzaniu nawet okropny upał. Ilość gości w podlaskiej wsi może drastycznie się zmniejszyć, jeśli dojdzie do wybudowania potężnych kurników na działce nieopodal.

 

Budowa hodowli brojlerów to problem zarówno dla środowiska, jak i mieszkańców

„Inwestorzy planują budowę przemysłowych ferm kurzych, w okolicach Kruszynian. Przypomnę, że wieś jest jednym z czterech pomników historii w województwie. To jest najwyższa wartość historyczna. Te obiekty mają ogromną wartość zabytkowo-historyczną” – twierdzi prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz, Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Te fermy, zgodnie ze słowami prof. Dajnowicz, z całą pewnością zagrożą dziedzictwu kulturowemu. Co ważne, są to hodowle na skalę przemysłową – ma się tam znajdować 89 tysięcy kur. Przeciwna budowie jest nie tylko gmina tatarska, ale także rdzenni mieszkańcy oraz turyści. Ci z Podlasia, jak i z dalszych regionów Polski. Według prof. Dajnowicz, głosów protestujących jest bardzo dużo.

Zobacz film:

 

Przeprowadziliśmy także rozmowę z osobami zamieszkującymi Kruszyniany

Henryk Anisimowicz, jeden z mieszkańców wsi opowiedział nam o sprawie z perspektywy osoby, która na stałe mieszka w Kruszynianach. Inwestycja może być ogromnym problemem ze względu na nieprzyjemny zapach, który generuje.

„Wiem, że jest spór o to. Szczególnie mieszkańcy protestują przeciwko budowie kurników. (…) Niestety, ludności miejscowej jest mało. Ale wczasowicze, turyści powiedzieli „veto”. Nie budujcie tu żadnego „smrodu” – że tak powiem – bo wpływa to tak na środowisko, jak i na nas” – apeluje pan Henryk.

Kruszynianin zwrócił także uwagę na funkcjonowanie hodowli. Według niego, taka inwestycja generuje bardzo dużą ilość nawozu – nawet do kilku ton dziennie. Nieczystości muszą być gdzieś wywiezione. Istnieje obawa, że będzie tym samym zanieczyszczana okolica.

„My się chyba na to nie godzimy. To jednak wieś zabytkowa, no i powiedzmy – uzdrowiskowa. Tu przyjeżdżają letnicy, z Warszawy, Gdańska i tak dalej. I żeby to zasmrodzić jeszcze? (…) Niech pachnie u nas łąką, lasem, naturą – ale ferm ja nie uznaję” – dodaje Henryk Anisimowicz.

 

W Kruszynianach pojawiło się o wiele więcej głosów przeciwnych

W trakcie rozmów z mieszkańcami, zdecydowane gros było przeciwne budowie. Niestety, nie wszyscy zgodzili się na publikację nazwisk lub wizerunków. Niektórzy, z obawy przed „mieszaniem się w politykę”. W większości natomiast podpisali protest przeciwko budowie, o którym więcej tutaj. Od jednego ze sprzedawców straganowych usłyszeliśmy jednak, że nie jest przeciwny budowie – o ile zostaną zachowane normy. Twierdził, że po to jest własność prywatna (działka), aby z niej korzystać wedle uznania, o ile jest to zgodne z przepisami. Handlarz pamiątkami, którego sklepik znajduje się w pobliżu meczetu był innego zdania.

„Wydaje mi się, że wpłynie to na moją działalność. Turyści nie będą przyjeżdżali do cuchnącego regionu, gdzie nie sposób będzie oddychać. W sezonie letnim wszystko będzie niosło się z wiatrem” – twierdzi handlarz.

 

Sprawą zainteresowali się politycy, aktywiści oraz Stowarzyszenie Dolina Nietupy. Na ten moment, rozwiązaniem może się okazać stworzenie Parku Krajobrazowego, który jest – zgodnie ze słowami prof. Dajnowicz – „jedynym logicznym wyjściem w zakresie ochrony tego miejsca”. Budowa nie jest jeszcze przesądzona, a dyskusje na ten temat trwają. Sprawa Parku utknęła na dobre w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego. 

 

 

Red. Kamil Dąbrowski / Maciej Walesiuk

Fot. Kamil Dąbrowski / pexels.com

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy