Jak Schronisko dla Zwierząt w Białymstoku radzi sobie zimą?

Zima jest ciężkim czasem dla czworonogów.  Jaka jest sytuacja w białostockim Schronisku dla Zwierząt przy ulicy Dolistowskiej? Jak schronisko poradziło sobie w trakcie pandemii? O to zapytaliśmy dyrektor Schroniska dla Zwierząt, Annę Jaroszewicz.

Jak schronisko funkcjonowało w trakcie pandemii?

W marcu, gdy rozpoczęła się pandemia, krążyło po sieci wiele czarnych scenariuszy, które zakładały między innymi masowe porzucanie zwierząt. Jak informuje dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku, Anna Jaroszewicz, było na szczęście odwrotnie:

„Czarne prognozy nie sprawdziły się, w czasie pandemii trafiło do nas znacznie mniej psów, niż w tym samym okresie w roku ubiegłym”.

Co więcej, w schronisku na ten moment znajduje się zaledwie 130 psów. To rekordowo niska liczba, biorąc pod uwagę ostatnie kilkanaście lat. Anna Jaroszewicz zapewnia, że pomimo mniejszej liczby adopcji w trakcie pandemii, zwierzęta trafią do dobrych domów. Wszystko dzięki wydłużonemu procesowi adopcyjnemu:

„Psy znajdują dobre domy, wydłużony proces adopcyjny sprzyja dobrym decyzjom”.

 

Zobacz film:

 

W schronisku znajdują się zaledwie 4 psy, które zostały odebrane poprzednim właścicielom ze względu na znęcanie.

Większość podopiecznych stanowią, te które zostały zgubione. Po skontaktowaniu się, właściciel może odebrać zgubę. Psów bezdomnych, porzuconych i w złej kondycji, w schronisku jest na szczęście niewiele. Od marca do czerwca, wizyty wolontariuszy były wstrzymane. Od czerwca, wolontariusze znowu mogli zacząć przychodzić i zajmować się psami. Pani Anna Jaroszewicz apeluje również o nieprzywożenie banerów, plakatów wyborczych do ocieplania bud i kojców. To z powodu ich nie-ekologiczności – ze względu na farbę, użytą do ich wydrukowania. Budy psów są ocieplone, kojce są zadaszone i osłonięte od wiatru. Jednak jeżeli ktoś czuje potrzebę wspomożenia schroniska, koce są zawsze bardzo mile widziane. Psy, według słów Pani Anny Jaroszewicz, najbardziej potrzebują kochających rodzin! Natomiast jeżeli ktoś nie może podarować psu domu, a chce pomóc, to zawsze może przynieść karmę, środki przeciwkleszczowe, witaminy, ręczniki.


Zwierzę to nie prezent!

Tak brzmi hasło, w imieniu którego, co roku w Schronisku dla Zwierząt w Białymstoku, niemożliwa jest adopcja szczeniąt. Dzieje się tak z bardzo prostej przyczyny – prezenty na ogół są niespodziankami, a więc jeżeli ktoś się czegoś nie spodziewa, a to otrzyma, może być zawiedziony, niezadowolony, nieprzygotowany i nieodpowiedzialny.

 

A byłaby to rzecz bezduszna.

Po co dawać nowy dom, skoro po chwili ma on zostać odebrany? Dlatego nie ma możliwości adopcji szczeniąt na czas świąt Bożego Narodzenia. Adopcja powinna wynikać z chęci dania zwierzęciu nowego domu i nowego, lepszego życia. W Schronisku w Białymstoku, szczenięta stanowią mniejszość, najwięcej jest tych w wieku średnim i senioralnym. Najstarszy pies ma aż 19 lat!

 

Jak wygląda proces adopcyjny?

Anna Jaroszewicz, szczegółowo opisała proces adopcyjny.

W pierwszej kolejności, należy udać się na stronę schroniska, na której jest lista czworonożnych podopiecznych.

Po dokonaniu wyboru z listy, trzeba napisać e-maila do schroniska, z informacją, którym psem jest się zainteresowanym, w odpowiedzi otrzyma się ankietę do wypełnienia.

Po odesłaniu wypełnionej ankiety, pracownik schroniska nawiązuje kontakt telefoniczny z zainteresowaną osobą, ustalając termin spotkania w ośrodku, w celu wykonania reszty formalności lub ewentualnej zmiany wybranego psa.

Pani Anna, podkreśla, że przy tym spotkaniu można psa obejrzeć na żywo, poznać go

. Proces ten, powstał w oparciu o zasady bezpieczeństwa przy pandemii koronawirusa.

Jeżeli rozważa się zakup psa, warto wziąć też pod uwagę ewentualną adopcję, w taki sposób można zapewnić psu  pomoc, nowy dom i nowe życie.

Red. Maciej Walesiuk

Fot. Kamil Dąbrowski

5 1 vote
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy