Tańce, hulanki, swawole! Zapusty w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej


Tańce, hulanki, swawole! Głośno, kolorowo i tłusto, czyli tak, jak nakazuje ludowa tradycja. Jednym słowem: zapusty! Tak w niedzielę 14 lutego wyglądało pożegnanie karnawału w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej!

Czas hucznych zabaw i jedzenia do syta powoli dobiega końca. Za kilka dni rozpocznie się Wielki Post. Dlatego też, dzięki Podlaskiemu Muzeum Kultury Ludowej, można było przekonać się, jak to dawniej bywało. Na „Zapustach w Skansenie” dawne zwyczaje towarzyszące ostatnim chwilom karnawału odtworzyły zespoły ludowe z okolic Knyszyna i Moniek.

Przyjechaliśmy dziś „zagowieć”, czyli dokonać zapustu, by przez okres Wielkiego Postu nie nęciły nas żadne złe moce ani tłuszcze. Na wsi dawniej przywiązywano dużą wagę do okresu Wielkiego Postu, karnawału – do wszystkich działań, które miały wpływ na płody rolne. Więc i „zapust”, czyli obmywanie tego, co stare, starych grzechów, palenie kukły, kuligi, panna młoda, największy nieudacznik ze śledziem, który przez okres karnawału nie mógł znaleźć sobie partnerki. Ponadto było to spotkanie, które bardzo integrowało całą wieś, to wspólne „zagowienie”, czyli zjedzenie wszystkich tłustych potraw, które zostały przygotowane na zapust – mówiła Jadwiga Konopka, regionalistka.

Diabeł, anioł i śmierć, do tego bocian, koza i turoń  – dowód na to, że przebierano się nie tylko w Wenecji!

-Zgodnie z podlaską tradycją korowód zapustny odwiedzał kolejne domy składając życzenia gospodarzom. Najbardziej charakterystyczną i zabawną postacią był niedźwiedź, który czynił różne sztuki ku uciesze ludzi. Najczęściej prowadzony był na powrozie przez Cygana. Głośna zabawa trwała do północy we wtorek, ponieważ w środę rozpoczynał się Wielki Post – tłumaczył Artur Gaweł, dyrektor Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej.

Podczas karnawału na wsi ludzie przebierali się za zwierzęta: bociana, niedźwiedzia czy kozę. Nie brakowało również postaci „nie z tego świata” – diabła, anioła i śmierci. I zgodnie z tą tradycją, w samo południe, przez Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej przeszedł barwny korowód przebierańców płatających figle.

– Ważne, żeby ta tradycja przetrwała – ważne dla nas i dla naszych dzieci, żeby w dobie Internetu wiedziały, co się kiedyś działo. To jest super zabawa i przy okazji podtrzymywanie tradycji – mówili uczestnicy zabawy.

Nie mogło też zabraknąć innych obrzędów towarzyszących wiejskim zapustom. Były więc skoki przez kłodę. Dawniej kobiety skakały „na len” a mężczyźni „na owies”, co miało zapewnić wysokie plony. Kolejnym zwyczajem przypominającym o nadchodzącym Wielkim Poście było szorowanie garnków popiołem – po to, by nie pozostał na nich nawet najmniejszy ślad tłuszczu.

W jednej z chałup doświadczone gospodynie smażyły ostatkowe przysmaki, czyli pączki i faworki. Tradycyjnie, tak, jak robiły to nasze babcie, na kuchni opalanej drewnem. Tłuste smakołyki pozwalały najeść do syta przed czterdziestodniowym postem.


Skoki przez kłodę i bicie wody w stępie czy dekorowanie śledziem największego nieudacznika karnawałowej zabawy – psikusom towarzyszącym zapustom nie było końca. Miały one jednak ważny cel, jakim było zapewnienie dobrych plonów, Nie obyło się również bez tradycyjnej rozprawy z zimą, czyli palenia słomianej kukły, która jest jej symbolem.

A na koniec, w zabytkowej chałupie, jak na prawdziwe ostatki przystało, na uczestników czekały tańce.

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska/Podlaskie24.pl

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy