Puchar Polski. Jagiellonia Białystok przegrała z Lechią Gdańsk

„Wracamy, nie zawsze można wygrywać” – komentowali po przegranym meczu z Lechią Gdańsk kibice Jagielloni Białystok. Dla Żółto-Czerwonych było to najważniejsze spotkanie ostatnich lat. W 2010 roku, po zwycięstwie nad Pogonią Szczecin, Jaga po raz trzeci w historii znalazła się na najwyższym szczeblu drabinki Pucharu Polski. 

2 maja zespół z Białegostoku stanął przed szansą zdobycia kolejnego pucharu krajowego. Ich rywalem w wielkim finale na Stadionie PGE Narodowym była Lechia Gdańsk. Jaga uległa przeciwnikom 0:1. Puchar powędrował do rąk Lechii.

„Jesteśmy rozczarowani tym wynikiem. W mojej ocenie, jeśli chodzi o przebieg gry, nie zasłużyliśmy na porażkę. Piłka nie jest sprawiedliwa, nigdy taka nie była i nie będzie. Liczy się to, co jest w bramce” – powiedział po przegranej w finale Totolotek Pucharu Polski trener Ireneusz Mamrot.

Dotąd Żółto-Czerwonym udało się triumfować w finale Puchar raz – w 2010 roku  w Bydgoszczy.  Drużyna prowadzona wówczas przez trenera Michała Probierza pokonała Pogoń Szczecin 1:0 po „złotej” bramce Andriusa Skerli. Pierwszy występ w meczu finałowym Jaga zanotowała z kolei 30 lat temu, gdy w Olsztynie uległa Legii Warszawa 2:5.

Ważny mecz, wielkie nadzieje i emocje

„Emocje są największe, bo przez tyle lat nie mieliśmy okazji zagrać w finale Pucharu Polski. Wiadomo, chcielibyśmy osiągnąć wynik, który w tym roku będzie naszym jedynym trofeum, bo już nie mamy szansy na zwycięstwo w Ekstraklasie. Liczę, że dzisiaj Jagiellonia pokona Lechię. 3:0 i wrócimy zwycięsko do domu!” – powiedział przed meczem Kuba.

„Jest adrenalina, bo spodziewamy się przepięknej oprawy przygotowanej przez kibiców i oczywiście tego, że mecz będzie bardzo dobry i Jagiellonia wygra” – nie kryła swoich nadziei Klaudia.

Pierwsza połowa meczu zakończyła się bezbramkowo

„Mieliśmy do przerwy dwie bardzo dobre sytuacje. Jedna z nich, Patryka Klimali, była niemal idealna, ale Patryk w kluczowym momencie źle przyjął sobie piłkę. Nie wykorzystaliśmy tych sytuacji, a otwarcie wyniku sprawiłoby, że Lechia musiałaby się bardziej otworzyć. Mój zespół dał z siebie sto procent, zarówno jeśli chodzi o założenia taktyczne, jak i zaangażowanie. Zabrakło zdobycia bramki i nie ustrzegliśmy się błędu w ostatniej minucie spotkania. Zapłaciliśmy za to bardzo wysoką cenę” – dodał szkoleniowiec Jagi.

Ostateczne zwycięstwo Lechii Gdańsk zapewnił Artur Sobiech strzelając gola w 96 minucie meczu

„Na trybunach zarówno jedna, jak i druga strona bardzo dobrze pokazały się kibicowsko. Piłkarsko było już trochę gorzej. Wracamy, nie zawsze można wygrywać. Smutek został i jedziemy do domu” – powiedział Paweł.

„Bardzo duże emocje do samego końca. Co prawda jechałem tu w zupełnie innym nastroju niż wracam. Myślałem, że jednak uda nam się zwyciężyć i posmakować pucharu. Ale gramy dalej. Może w tym sezonie o nic poważnego już nie zawalczymy, natomiast świat się na tym nie kończy i oby w kolejnym nie było gorzej” – podsumował Radosław.

 

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska/Podlaskie24

Udostępnij ten wpis:

  • gansa.pl – agencja interaktywna – strony internetowe
  • Lider

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o