Białystok. Dzieci połykają różne przedmioty; lekarze apelują do rodziców o czujność

Baterie, monety, klucze, szpilki, spinki do włosów – to niektóre z przedmiotów połkniętych przez dzieci, które z tego powodu trafiły do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Lekarze zaapelowali do rodziców o zachowanie większej czujności w opiece nad dziećmi.

Co roku do tego szpitala trafia kilkudziesięciu pacjentów, którzy połknęli różne przedmioty zagrażające ich zdrowiu, a nawet życiu.

– Problem jest od wielu lat, natomiast on niestety nie maleje – powiedział w czwartek na konferencji prasowej prof. Dariusz Lebensztejn, kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii, Hepatologii, Żywienia, Alergologii i Pulmonologii szpitala UDSK. Zdarzają się sytuacje, że te same dzieci trafiają tam kilkakrotnie.

Baterie w różnych kształtach i wymiarach (tzw. paluszki czy baterie okrągłe), klucze różnej wielkości, śrubki, klocki, szpilki, pinezki, spinki do włosów, ale też np. elementy aparatu ortodontycznego, biżuteria, guziki, koraliki, plastikowe patyczki do jedzenia np. lodów – takie przedmioty wyciągali lekarze z przewodu pokarmowego u dzieci w różnym wieku, głównie z przełyku i żołądka.

-(…) są to różne przedmioty, które – muszę powiedzieć – z różnych względów nie powinny znaleźć się w zasięgu rąk dziecka. Jak rąk, to i niestety jamy ustnej – podkreślił Lebensztejn. Dodał, że przedmioty te są tak różne, że można się wręcz zastanawiać, jak było możliwe ich połknięcie. Wśród pokazanych dziennikarzom wyciągniętych przez lekarzy połkniętych przedmiotów była np. długa kredka.

Lekarze tłumaczą, że połykanie różnych przedmiotów to naturalne zachowania dzieci poznających świat.

– Połykanie ciał obcych jest związane z naturą dziecka. Czyli po prostu wszystkiego chcą próbować – powiedziała wojewódzki konsultant w dziedzinie gastroenterologii dziecięcej dr Katarzyna Kondej-Muszyńska. Dodała, że 95 proc. pacjentów, którzy trafiają do szpitala z powodu połknięcia jakiegoś przedmiotu to dzieci poniżej piątego roku życia. Dodała, że różne przedmioty połykają zwłaszcza te dzieci, które nie mają problemów z jedzeniem.

– Chętnie jedzą, więc chętnie też chcą poznać inny przedmiot, zwłaszcza jeśli jest kolorowy i wygląda jak cukierek. Jedną ze zmór naszych czasów są te wszystkie kolorowe tabletki do zmywarek, do prania, które dzieci traktują jak cukiereczki, które się rozpuszczają w buzi. My już ich nie znajdujemy – powiedziała dr Kondej-Muszyńska. Konsekwencje spożycia chemikaliów, substancji żrących, to uszkodzenia błony śluzowej przewodu pokarmowego.

Pediatra, gastroenterolog dr Mirosława Uścinowicz zaapelowała, aby rodzice i opiekunowie dzieci usuwali z otoczenia dzieci wszystkie niebezpieczne przedmioty i nie zostawiali dzieci samych z takimi przedmiotami. Dodała, że jeśli już do połknięcia jakiegoś przedmiotu dojdzie, to lekarzom potrzebna jest wiedza, co to było i kiedy to się stało, bo nie każdy przedmiot jest widoczny np. na RTG. Widać jedynie przedmioty metalowe.

Dr Uścinowicz zaapelowała także, aby przechowywać środki chemiczne w domu w oryginalnych opakowaniach, bo w razie połknięcia takiej substancji przez dziecko, informacje z opakowania są ważne. Lekarze zwracają także uwagę, że gdy dojdzie do połknięcia ciała obcego, nie dawać dziecku ani pić ani jeść tylko zgłaszać się po pomoc.

– Chyba 80 proc. ciał obcych wychodzi drogą naturalną (przez cały przewód pokarmowy). Są to ciała obce tak zwane nie niebezpieczne: drobne monety, które nie przekraczają półtora centymetra – powiedziała Uścinowicz. Zaznaczyła, że dzieje się tak zwłaszcza, gdy połknięty przedmiot jest już poza żołądkiem.

Specjaliści oceniają, że wiele zależy od tego, gdzie połknięty przedmiot utknie.

W skomplikowanych przypadkach konieczne są zabiegi chirurgiczne, te jednak są wykonywane rzadko.

– Zmorą naszych czasów są różne zabawki niecertyfikowane, drobne, z magnetycznymi kulkami – dodała Uścinowicz.

Dr Kondej-Muszyńska poinformowała, że był przypadek, gdy w dziecięcym łóżeczku z zabawki wypadła mała karta pamięci i półroczne dziecko ją połknęło.

Lekarze podkreślili, że najtrudniejsze i najbardziej groźne są przypadki połknięcia baterii i magnesów, np. neodymowych. Był przypadek, gdy dziecko połknęło kilkanaście kuleczek magnesów. (PAP)

Red. OKO

Fot. USK

PAP

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy