Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się we wtorek proces odwoławczy ginekologa oskarżonego o błąd w sztuce medycznej podczas porodu, wskutek czego narodzone dziecko jest trwale niepełnosprawne i wymaga stałej opieki i rehabilitacji.
W pierwszej instancji sąd nieprawomocnie orzekł karę 25 tys. zł grzywny, do tego 6-letni zakaz wykonywania zawodu oraz po 200 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom dziecka. Wyrok ten zaskarżyła prokuratura, która chce kary surowszej (10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i dłuższego zakazu wykonywania zawodu) i obrona, wnioskująca o uniewinnienie, ewentualnie uchylenie wyroku.
Orzeczenie białostockiego sądu okręgowego ma być ogłoszone w drugiej połowie marca.
Proces wiąże się z porodem, który miał miejsce w lipcu 2021 roku w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku.
Sąd Rejonowy w Białymstoku nieprawomocnie uznał, że doszło do błędu w sztuce i narażenia rodzącej kobiety i jej dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale przyjął, iż oskarżony lekarz działał w sposób nieumyślny (kwalifikacja prawna łagodniejsza).
Prokuratura chce powrotu do kwalifikacji z aktu oskarżenia, gdzie zarzuciła lekarzowi również m.in. spowodowanie obrażeń skutkujących trwałym kalectwem. Obrona stoi na stanowisku, że opinia biegłych nie wskazuje jednoznacznie, iż jest związek przyczynowo-skutkowy między decyzjami i działaniami ginekologa podczas akcji porodowej, a stanem zdrowia narodzonego dziecka (poród miał się odbyć w sposób naturalny, ostatecznie przeprowadzone zostało cesarskie cięcie).
– Uważam, że robiłem, co mogłem – mówił w ostatnim słowie, przed sądem okręgowym, oskarżony 75-letni lekarz. Odnosząc się do swoich działań ocenił, że poród naturalny jest lepszy, niż cesarskie cięcie i jest wtedy mniej powikłań poporodowych.
Oskarżycielką posiłkową w tej sprawie jest kobieta, która wówczas rodziła. – Moje dziecko jest w wysokim stopniu niepełnosprawne. Nie siedzi, nie chodzi, nie je samodzielnie, jest karmione łyżeczką, połyka, bo nauczyliśmy się tego. Ciężka, ciężka praca, tylko i wyłącznie rehabilitacja, nie ma innego leczenia – mówiła po rozprawie dziennikarzom.
– Ja walczę o sprawiedliwość (…), wierzę, że ten sąd wyda sprawiedliwy wyrok – dodała.
Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku trwa inny proces tego ginekologa, dotyczący kobiety rodzącej w tym samym szpitalu. W tej sprawie śledczy zarzucają lekarzowi, że w marcu 2023 roku – działając niezgodnie z zasadami wiedzy i sztuki lekarskiej – nieumyślnie naraził nienarodzone dziecko kobiety w ciąży na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Dziecko zmarło; zarzuty obejmują też nieumyślne spowodowanie jego śmierci.(PAP)
Red. OKO
PAP

