Białystok przeciw przekraczaniu granicy człowieczeństwa – relacja z protestu

W środę 3.11 o godzinie 18 na Rynku Kościuszki zebrała się grupa demonstrantów, aby poprzeć działania radnych i władz miasta. Organizatorzy zaprezentowali zdjęcia migrantów autorstwa Agnieszki Sadowskiej, głos zabrała radna Michałowa Maria Ancipiuk. Z kolei radni Koalicji Obywatelskiej wygłosili przyjęte przez nich stanowisko w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.

 

W centrum protestowało kilkadziesiąt osób

Demonstranci wyrazili swoje niezadowolenie w związku z działaniami rządu. Chcieli, aby rządzący dopuścili aktywistów do udzielenia pomocy migrantom. Ponadto pojawiał się postulat o wpuszczeniu dziennikarzy na tereny objęte stanem wyjątkowym. Niektórzy protestujący odziali się w koce termiczne i zrobili z nich flagi. Mieli także różne transparenty – „Stop przemocy, start pomocy na granicy”, „Now stop the war on migrants” (z ang. zaprzestańcie wojny z migrantami) oraz inny, za pomocą którego wprost zarzucono decydentom działania barbarzyńskie.

„Jestem, bo uważam, że państwo polskie słabo sobie radzi z problemem, który mamy na granicy” – mówi Tomasz Kułakowski, uczestnik demonstracji. „Myślę, że są środki dla takich grup uchodźców. Można im pomóc tymczasowo, wielu z nich chce iść dalej. Można by działać w tym kierunku” – dodaje.

 

Zobacz film:

 

Galeria zdjęć Agnieszki Sadowskiej i Grzegorza Dąbrowskiego na proteście

Organizatorzy wywiesili fotografie Agnieszki Sadowskiej i Grzegorza Dąbrowskiego na ogrodzeniu Galerii im. Ślendzińskich. Byli na nich migranci z polsko-białoruskiej granicy. Można było zobaczyć m.in. „dzieci z Michałowa”, 13 Jazydów z Irackiego Kurdystanu, nastolatka z Konga, którego stopy były w złym stanie. Według Agnieszki Sadowskiej, ostatni wymieniony miał iść przez Puszczę Białowieską w trampkach bez skarpet, ciągnąc za sobą plastikową walizkę. Mówiła również, że nie można pozwalać tym ludziom umierać na granicy.

„Chcę tylko uczciwie powiedzieć, że te dzieci na początku były bardzo pogodne. Dostały od aktywistek jakieś soki, ciastka, posiliły się. W każdym razie dzieci trochę pobiegały, pobawiły się, a później sytuacja zaczęła się zagęszczać, kiedy żołnierze i pogranicznicy chcieli, aby oni weszli do budynku. Oni nie zgodzili się, bo nie wierzyli, że to się nie skończy tak, że ich wywiozą na Białoruś. W rezultacie wciągnięto ich siłą” – opowiada Agnieszka Sadowska. „Ja nie chcę oskarżać ani pograniczników, ani żołnierzy, bo widziałam z ich strony często dużo serdeczności i opiekuńczości. Nigdy nie widziałam takiej agresji fizycznej. Natomiast jest aspekt ludzki i cała ta wystawa ma to pokazać” – mówi.

 

Sprawa dzieci z Michałowa i przemowa Marii Ancipiuk

27 września funkcjonariusze SG w Michałowie w pasie przygranicznym odnaleźli grupę obywateli Iraku. Ze względu na obecność w niej dzieci, przewieźli tę grupę do Placówki Straży Granicznej w Michałowie w celu sprawdzenia legalności celu ich pobytu. Zdjęcia ośmiorga dzieci autorstwa Agnieszki Sadowskiej przewijały się we wszystkich mediach. Podczas protestu radna Michałowa Maria Ancipiuk wygłosiła przemowę, w której odwołała się między innymi do sprawy  „dzieci z Michałowa”.

„W poniedziałek ukazał się na telewizorze napis „co się stało z dziećmi z Michałowa”. Wtedy oniemiałam. (…) W czwartek mieliśmy sesję rady miejskiej. Postanowiliśmy zaprosić na nią majora Straży Granicznej, ażeby przybliżył wszystkim, co się dzieje na granicy, gdzie są te dzieci z Michałowa. (…) Major się na początku wykręcał, ale po którymś pytaniu powiedział, że dzieci te zostały wywiezione za drut. Wtedy w nas taka konsternacja powstała, niektórzy płakali, przeżywali. (…) W czasie przerwy postanowiliśmy, że podejmiemy decyzję o stworzeniu punktu pomocy potrzebującym” – stwierdza Maria Ancipiuk.

 

Władze Białegostoku wobec kryzysu na granicy

„Rada Miasta Białystok wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec faktu niehumanitarnego traktowania migrantów, którzy zostają zatrzymani na terytorium RP i w sytuacji narażenia ich zdrowia i życia, bez umożliwienia im skorzystania z międzynarodowych standardów i procedur, siłą wypychani są z terytorium naszego Państwa”

Tak wygląda fragment stanowiska Rady Miasta Białegostoku. Zawarli w nim, że ochrona polskiej granicy jest najważniejszą wartością, a od służb oczekują zdecydowanych działań. Podkreślili, że stosowanie aktów przemocy przez służby wobec ludzi jest niedopuszczalne. Ta część stanowiska może przedstawiać polskie służby działające przy granicy w negatywnym świetle – jako służby brutalne i łamiące prawa człowieka.  Za winnego tej sytuacji uznali reżim Aleksandra Łukaszenki, który w ramach zemsty próbuje zdestabilizować sytuację w Polsce i UE.

Wydali też apel do rządu RP składający się między innymi z takich punktów jak:

-Dopuszczenie dziennikarzy w rejony przygraniczne objęte stanem wyjątkowym

-Podjęcie współpracy z Episkopatem Polski w celu utworzenia korytarzy życia

-Zapewnienia pełnej rekompensaty przedsiębiorcom z terenu stanu wyjątkowego

Za głosowało 16 radnych KO i Polski2050, a przeciw 12 radnych PiS


 

Niektórzy Białostoczanie wyrazili niechęć do przyjęcia migrantów

Przed marszem przeprowadziliśmy krótką sondę w Białymstoku, aby poznać aktualne opinie na temat opcji przyjęcia migrantów. Wypowiedzi wyglądały następująco.

„Ja pragnę tylko spokoju, wie pan. Nie wiem jak to powiedzieć, szkoda tych ludzi, ale uważam, że powinni ich przyjąć, a potem odesłać. Z granicy ich zabrać, żeby nie marzli, a potem odesłać” – mówi Bronisława.

„Wolność demonstracji niech będzie, aczkolwiek jestem przeciw. Obce gatunki, tak mi przyszło na myśl – nawet babka, taka ryba w Morzu Bałtyckim. Wyżera żarcie naszym dorszom. Samo zło, już od tysięcy lat wiadomo, że takie sztuczne migracje nie przynoszą nic dobrego” – twierdzi Marek.

„Moim zdaniem najważniejsze jest bezpieczeństwo nasze i naszego narodu, rodzin. Jestem temu przeciwny. To co oni robią na granicy – widać jakie to jest zachowanie. Oni nie chcą tutaj być jakby pokojowo, nawet jak mówią, że chcą iść dalej, to w międzyczasie tutaj narobią krzywdy” – stwierdza Paweł.

„Każdemu człowiekowi trzeba pomagać, czy on jest stamtąd, stąd czy skądś indziej. Trzeba pomagać każdemu napotkanemu, będącemu w potrzebie” – mówi nam starszy mężczyzna, który nie podał swojego imienia.

 

 

Red. Maciej Walesiuk, Kamil Dąbrowski

Fot. Maciej Walesiuk

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy