Ulicami Białegostoku przeszedł drugi Marsz Równości

Przez centrum stolicy Podlasia, mimo obaw o powtórzenie się dramatycznych scen sprzed dwóch lat, przeszedł II Marsz Równości. W zgromadzeniu, według policji, wzięło udział ok. 2000 manifestantów  Tym razem obyło się bez poważniejszych incydentów.

 

II Marsz równości przebiegł w pokojowej atmosferze

Ludzie owinięci tęczowymi flagami tańczyli na ulicach przy dźwiękach muzyki puszczanej ze specjalnie przygotowanych samochodów. Na transparentach niesionych przez uczestników widoczne były m.in. hasła „Bycie gejem jest okej”, „Granice człowieczeństwa”, czy „Mam prawo być sobą”. Marsz został odpowiednio zabezpieczony przez jednostki policji, wyposażonej w tarcze, pałki i armatkę wodną – na wypadek ataku kontrmanifestujących. Organizatorzy zaznaczyli przed marszem, że oprócz walki z dyskryminacją, marsz miał akcentować także walkę ze zmianami klimatycznymi oraz prawa uchodźców.

Mam nadzieję, że uda się pokazać, że jest nas sporo, że mamy dość dużo osób, które nas popierają. Chcemy pokazać, że sytuacja się normalizuje i Białystok jest gotowy, żeby przyjąć taką kolorową paradę, która była do tej pory możliwa jedynie w największych polskich miastach. Chciałabym, żeby to się stało pozytywnym wydarzeniem, takim jak powinno być – mówi dr Maja Białek, uczestniczka marszu i wykładowczyni na UwB.

Zobacz film:

Trasa marszu wiodła przez główne ulice miasta

Demonstracja rozpoczęła się na Rynku Kościuszki, następnie manifestujący poszli ulicą Lipową, aleją Piłsudskiego i powrócili na początek przez ul. Sienkiewicza. Według ustaleń PAP, ostateczna trasa została odwrócona, ze względów bezpieczeństwa. Wśród uczestników pojawiły się znane postaci, takie jak Marta Lempart, Bartosz Bielenia czy popularny stand-uper – Mieszko Minkiewicz.

Jestem tutaj, wspieram, staram się trzymać z osobami, które są dyskryminowane. Myślę, że mają prawo do wyrażania tego, co uważają za słuszne. Żyjemy w wolnym kraju – powiedział Minkiewicz.

 

Choć niektórzy przeciwnicy szli obok Marszu Równości, nie dali się ponieść emocjom

W szczególności na ul. Piłsudskiego wyraźnie widoczne były transparenty o treści „Stop LGBT” i „Modlimy się za was wszystkich”. Główna kontrmanifestacja odbyła się jednak w pobliżu pomnika Piłsudskiego, gdzie kilkadziesiąt osób ze środowisk narodowych trzymało ogromny baner o treści „Rodzina = chłopak + dziewczyna”. Choć część uczestników wykrzykiwała wulgarne hasła w stronę osób uczestniczących w marszu równości, nie doszło do konfrontacji. Kordon policyjny oddzielał obie grupy. Według Policji, wokół pomnika było zgromadzonych około setki osób.

„Przyszedłem tutaj zobaczyć, co się będzie działo. Nie toleruję tego. Moim zdaniem, chłopak i dziewczyna to jest normalna rodzina – i tak powinno być” – stwierdza Boyka, jeden przeciwników marszu, obserwujący zgromadzenie przy ul. św. Rocha. „To jest prowokacja. Nikt by nic nie miał do tych homoseksualistów, gdyby siedzieli w domu i po prostu byli ze sobą. Po co oni to organizują? Tylko guza szukają w ten sposób” – dodaje.

 

 

W trakcie przemarszu na numer alarmowy 112 wpłynęła informacja o podłożonej bombie

W trakcie przemarszu na numer alarmowy  112 (g. 13.44) wypłynęła informacja o podłożeniu ładunku wybuchowego na trasie przemarszu. Tę informację przekazano  organizatorowi, który nie rozwiązał zgromadzenia. W związku ze zgłoszeniem  policjanci sprawdzili trasę w trakcie trwającego przemarszu. Ładunku nie ujawniono. Cała demonstracja trwała ok. półtorej godziny i zakończyła się na Rynku Kościuszki.

„Nie spodziewałam się, że będzie tak super. Z roku na rok powinno być coraz lepiej. Była super energia, przyjechali ludzie, muzyka była świetna. Ja nie mam nic do zarzucenia” – powiedziała PAP po zakończeniu marszu jedna z jego organizatorek Katarzyna Rosińska.

Red. Kamil Dąbrowski / Maciej Walesiuk

Fot. Maciej Walesiuk Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy