Sto biało-czerwonych balonów wypuszczonych w powietrze, odsłonięcie tablicy pamiątkowej, wmurowanie kapsuły czasu dla przyszłych pokoleń, przemówienia, gratulacje, życzenia i oczywiście wspomnienia… Tak Szkoła Podstawowa im. Franciszka Karpińskiego w Zabłudowie świętowała 100-lecie swojego istnienia. 26 listopada z pewnością zapisze się jako ważne i piękne wydarzenie w długiej historii placówki.
To wyjątkowy rok dla zabłudowskiej szkoły. We wtorek w jej gmachu przy ulicy Adama Mickiewicza odbyły się jubileuszowe uroczystości z udziałem szkolnej społeczności, absolwentów i zaproszonych gości.
„Myślę, że dzisiejsze emocje można porównać do tych sprzed stu lat, kiedy to polskie dzieci po raz pierwszy szły do polskiej szkoły w niepodległej Polsce i w niepodległym Zabłudowie. Emocje są na pewno podobne, chociaż teraz jest większa przewidywalność, możemy się domyślać, co się stanie niebawem. Wtedy dzieci szły do szkoły jeszcze w stanie ciągłej wojny o granice Polski” – podkreślał Marek Hyjek, pedagog z SP w Zabłudowie.
Szkoła w Zabłudowie powstała zaraz po odzyskaniu niepodległości
Trzeba pamiętać, że ziemia białostocka, w tym również Zabłudów, niepodległość odzyskały dopiero pod koniec lutego 1919 roku. Było to kilkanaście dni po wydaniu dekretu o obowiązku szkolnym, co było znamienne dla Rzeczpospolitej. Niestety, Polska była na tyle zniszczona przez 123 lata zaborów, przez wojnę, że nie udało się od razu zbudować szkoły. Dlatego też lekcje prowadzone były w prywatnych domach wynajmowanych do celów oświatowych. Pierwszy, drewniany budynek szkolny zbudowano dopiero w 1925 roku. Mieściły się w nim tylko dwie sale lekcyjne. W dalszym ciągu wynajmowano więc dodatkowe pomieszczenia. Co ważne, zabłudowska placówka miała swoich absolwentów nawet w czasie II wojny światowej. Organizowane wtedy tajne nauczanie.
Obecnie w Szkole Podstawowej im. F. Karpińskiego uczy się ponad 300 uczniów – nie tyko z Zabłudowa, ale i z okolic
„To święto ma dla nas ogromne znacznie. Tutaj się integrujemy. To jest coś takiego, co nas bardzo ze sobą zjednoczyło. Fajnie, że tę atmosferę poczuli również uczniowie, którzy niesamowicie zaangażowali się w przygotowanie obchodów. Chyba zrozumieli, że to, co minęło, te sto lat szkoły, zobowiązuje ich do tego, że ma być lepiej, ma być fajniej”– powiedziała Ewa Kołosowska, dyrektor SP w Zabłudowie.
Czasy odległe, zmieniło się wiele
Szkolna sala gimnastyczna stała się na chwilę miejscem sentymentalnej podróży z przeszłości ku współczesności wzbogaconej pięknym śpiewem, historią i tańcem. Przybyli na uroczystość starsi absolwenci z łezką w oku wspominali szkolne lata, z radością witali się z dawno niewidzianymi kolegami, koleżankami i nauczycielami
„W tym budynku uczyłem już w 1948 roku, w pierwszej klasie. Absolwentem zostałem w 1955 roku. Zaczynaliśmy rzeczywiście w drewnianym budynku, ławki ciosane były siekierą. W 1948 roku przeszliśmy do murowanej szkoły. Pamiętam ten rok. Czas odległy, zmieniło się wiele. Było różnie, ale wspominam tę szkołę bardzo dobrze, kadra była wspaniała” – sięgał pamięcią wstecz Jarosław Murawski, absolwent i były pedagog SP w Zabłudowie
Wszyscy byli zgodni, że mury zabłudowskiej placówki opuszczają młodzi ludzie, którzy nauczyli się w niej, jak być dobrym Polakiem i dobrym obywatelem naszego państwa.
„Szkole życzę przede wszystkim dalszego rozwoju uczniów, bo szkoły jeżeli chodzi o teren poza dużymi miastami, narzekają na brak uczniów. Życzę więc przede wszystkim uczniów, dalszych sukcesów i niech szkoła dalej się rozwija” – zwróciła się do świętujących Beata Pietruszka, Podlaski Kurator Oświaty.
Red. Marta Śliwińska
Fot. Marta Śliwińska/Podlaskie24.pl























