Jarek z Bronowa: „Odśnieżanie to u nas rozrywka”

Mróz, opady śniegu i dodatkowe obowiązki – tak wygląda zima w Bronowie. Jarosław Rogalski od samego rana odśnieża swoje podwórko. To nie tylko kwestia porządku, ale przede wszystkim konieczność.

Jutro mleczarnia ma po mleko przyjechać, musi być odśnieżony plac manewrowy i posypane piaskiem. Inaczej nie odbiorą mleka albo samochód wpadnie w poślizg ” – mówi rolnik.

W tym roku zima nie odpuszcza. Śniegu jest dużo, a niskie temperatury dają się we znaki nawet sprzętowi. Uruchomienie ciągnika przy takim mrozie to nie lada wyzwanie.

Przy minus 25 to traktory u Jarka odpalą. Muszą odpalać – nie ma, że boli. Pół godziny na świecach grzeję, potem ogień na tłoki i próbujemy” – opowiada z uśmiechem.

Mimo trudnych warunków, Jarosław Rogalski podchodzi do zimy z dystansem i humorem. Jak sam przyznaje, to… najlepszy okres w życiu rolnika.

Zima to jest najlepszy czas, bo można się w śniegu pobawić, bałwana ulepić i jeszcze na częściach do bałwanów zarobić” – żartuje. – „U nas tona śniegu idzie w barterze za tonę pelletu. Jakby ktoś był zainteresowany”.

Na podwórku stoją trzy ciągniki – wszystkie sprawne, choć w takie mrozy odpalany jest tylko jeden. Reszta czeka „na czarną godzinę”. Nawet wysłużona „trzydziestka”, która dziś wygląda jak bałwan, według właściciela nie zawiodłaby.

Gorącej wody się wleje i musi zapalić” – zapewnia.

Zima w Bronowie to także codzienne dbanie o bezpieczeństwo domowników. Odśnieżone ścieżki prowadzą do kurnika, magazynów i domu.

Nie każda kobieta we wsi ma takiego dobrego męża, co jej ścieżkę do kurnika odśnieży” – śmieje się rolnik, pokazując równą, odśnieżoną dróżkę, po której jego żona idzie „jak po asfalcie”.

Choć dziś wszystko przykrywa gruba warstwa śniegu, Jarosław Rogalski patrzy w przyszłość z optymizmem.

Wczoraj widziałem bociana w monopolowym, to znaczy, że wiosna blisko” – żartuje. – „Zaraz przyjdzie odwilż, wszystko się rozpuści i ludzie zapomną, jaka ta zima była straszna. A potem znów będą tęsknić za chłodem, jak przyjdą upały”.

Jak podkreśla, na wsi nie ma miejsca na narzekanie – niezależnie od pory roku.

Trzeba robić wszystko regularnie, latem i zimą. Jak się latem nie przygotujesz, to zimą nie będzie czym palić ani co jeść” – dodaje.

W Bronowie zima wciąż trzyma, ale – jak pokazuje przykład Jarosława Rogalskiego – nawet największy mróz nie jest straszny tym, którzy są na niego przygotowani. I którzy potrafią podejść do niego z humorem.

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy