Warsztaty zabawkarskie w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej


 

Proste, kochane, malowane i drewniane. Takie były kiedyś wiejskie zabawki. Malowane ptaki, ludzie przy pracy, kominiarz, który schodzi sam po drabinie. Koziołki i inne zwierzątka. Starsi patrzą na nie z nostalgią i tęsknotą za tym co minęło. Młodsi często nie znają.

Dlatego pracownicy Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej postanowili przybliżyć je młodszemu pokoleniu na specjalnych warsztatach.

 

Czasem były wycięte z jednego kawałka drewna, ale mogły też być wyposażone w mechanizm umożliwiający ruch. W niedzielę podczas praktyki zabawkarskiej dorośli wrócili wspomnieniami do beztroskich czasów, a dzieci mogły lepiej poznać dzieciństwo swoich rodziców.

„My dzisiaj przypominamy przede wszystkim drewniane zabawki. Drewno jest łatwo podatne obróbce i właśnie te drewniane zabawki towarzyszyły społeczności wiejskiej” – opisuje Piotr Gutowski, pracownik Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej.

„Staram się jak najmniej pokazywać, a jak najwięcej mówić, żeby każdy potrafił zrobić sam. Po to, żeby miał satysfakcję z wykonania własnoręcznie tej zabawki, pomalowania i cieszenia się nią w domu” – mówi Marek Szyszko, rękodzielnik i prowadzący warsztaty.

Dodał też, że zachodzi taka możliwość, że dziecko kiedyś powróci myślami do tej zabawki i samo zdecyduje się zająć rękodziełem. Dla zabawkarza było ważne, żeby dzieci zarazić jakąś pasją.

Zobacz film:

 

„Było naprawdę fajnie. Mogliśmy zrobić takie zabawki” – mówi chłopiec, który brał udział w warsztatach. Zapytany jak ocenia ich przebieg, rozpromieniony odpowiedział, że w skali 1-10 ocenia na 10! Dodał też, że bawił się lepiej niż na zajęciach z piłki nożnej.

„Z reguły zawsze są fajne odczucia dzieci i młodzieży. Na początku kiedy nie wiedzą, o co chodzi i co będą robić, to są zniechęceni, zdziwieni. Później już każdy jest zadowolony i mówi, że rzeczywiście fajna rzecz, że miło spędził czas” – opowiada Marek Szyszko.

Na twarzach dzieci  fascynacje i zadowolenie.  Twarze rodziców wesołe i uśmiechnięte. Jednym słowem rodzinna atmosfera. Na koniec upominek.

„Rodziny z dziećmi chętnie uczestniczą, bo później mogą zabrać wykonaną przez siebie zabawkę” – dodaje Piotr Gutowski

 

Pochodzenie zabawek 

„Zabawki tworze według wzorów dawnych. Trochę modyfikuję te stare wzornictwo, natomiast opieram się głównie na wzornictwie starym” – tłumaczy Marek Szyszko.

Do robienia zabawek Marek Szyszko używa narzędzi elektrycznych.  Wszystko wykonuje sam od podstaw. Wykorzystuje drewno lipy, które obrabia, z czego następnie wycina określone elementy. Kolejnym etapem jest składanie komponentów przy użyciu gwoździ i drutów. Ważnym elementem takiej konstrukcji jest jej łatwy i prosty wygląd. Rękodzielnik tworzy je seriami zarówno do sprzedaży jak i prezentacji.

„Dla mnie jest satysfakcja z tego, że wykonałem coś w sposób możliwie tradycyjny” – Marek Szyszko o swoich dziełach.

„Podtrzymywanie tradycji jest naszym obowiązkiem. Żeby przekazywać z pokolenia na pokolenie umiejętności czy też zwyczaje i tradycje. To dziedzictwo kulturowe naszego regionu, a zapominanie o nim jest zapominaniem o własnej tożsamości” – podsumowuje Piotr Gutowski.

Red. Maciej Walesiuk / Kamil Dąbrowski

Fot. Maciej Walesiuk / Kamil Dąbrowski

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy