Fani „Rolnicy. Podlasie”  odwiedzili bohaterów programu z Ciełuszek

FW gospodarstwie Jerzego i Wiesławy Kondratiuków po raz kolejny zrobiło się gwarno i radośnie. Wszystko za sprawą fanów programu „Rolnicy. Podlasie”, którzy przyjechali z Mazowsza, by spotkać się z bohaterami znanego serialu  i zobaczyć ich codzienne życie z bliska.

– Wesoło jest, elegancko – podsumował krótko gospodarz spotkania, pan Jerzy Kondratiuk.

Wyjazd zorganizował Marcin, który od lat integruje rolników i sympatyków programu.
– Przyjechaliśmy z Mazowsza. To już piąty wyjazd, który organizuję. Raz w roku odwiedzamy rolników z Podlasia – mówił.

Wśród uczestników byli zarówno stali bywalcy, jak i osoby, które dopiero dołączyły do grupy.
– Ja przyjeżdżam już piąty raz i bardzo mi się to podoba. Oglądam ich w telewizji, ale na żywo to wygląda zupełnie inaczej – podkreślał  pan Bogdan.

Rolnicy rozmawiają z rolnikami

Spotkania mają nie tylko charakter towarzyski, ale i praktyczny. Uczestnicy wymieniają się doświadczeniami i wiedzą.

– My też jesteśmy rolnikami. Oni mają konie, my bardziej bydło. Chcemy się czegoś nauczyć, podpatrzeć – tłumaczył pan Bogdan.

Podobnie widzi to pan Stanisław:
– Poznaję nowych ludzi, inne regiony kraju. Widzimy, że oni są tacy sami jak w telewizji – otwarci i życzliwi.

Gościnność po podlasku

Gospodarze zadbali o tradycyjne jedzenie i atmosferę. Na stołach pojawiły się m.in. bigos, grochówka i babka ziemniaczana przygotowane przez Wiesławę i Agnieszkę.

– Przyjechali popatrzeć, pogościć się, konie zobaczyć. Pytają o gospodarstwo, o ziemię, o jedzenie. Miłe są takie spotkania – mówił pan Jerzy Kondratiuk.

W spotkaniu uczestniczyła również córka gospodarzy, Agnieszka Kondratiuk-Rogalska, wraz z mężem Jarosławem Rogalskim.

– Dwa lata temu byli u nas, w tym roku przyjechali do moich rodziców. To bardzo miłe, że ludzie podchodzą do nas z szacunkiem –  podzieliła się Agnieszka Rogalska.

Jak podkreśla, program znacząco wpłynął na ich życie:
– Na początku traktowałam to jako przygodę. Teraz realizowany jest już ósmy sezon. Jesteśmy bardziej rozpoznawalni, ale też bardziej doceniani. Program motywuje nas do zmian w gospodarstwie.

Jarosław Rogalski zdradził, że odwiedzający często pytają o jego drogę do telewizji.
– Tłumaczę im, że wygrałem casting. Są zdziwieni, że działam w branży już od kilku lat – żartował.

Dla wielu uczestników wyjazd to chwila wytchnienia od ciężkiej pracy.

– To oderwanie od rzeczywistości. Każdy z nas codziennie pracuje w gospodarstwie, a taki wyjazd daje chwilę oddechu – podkreślał organizator, pan Marcin.

Mariusz, który przyjechał trzeci raz, nie kryje entuzjazmu:
– W rzeczywistości to są naprawdę wspaniali ludzie. Zapraszamy wszystkich, żeby to zobaczyli na własne oczy.

Agnieszka Kondratiuk-Rogalska zwraca uwagę, że program pokazuje tylko fragment rzeczywistości.
– Jedno 15 minut w telewizji to cały dzień nagrań. Kamery odjeżdżają, a my dalej pracujemy – zaznacza.

Podkreśla też, jak wymagająca jest praca rolnika:
– Tu nie ma świąt ani wolnych dni. Zwierzęta trzeba karmić codziennie. To praca 24 godziny na dobę.

Mimo trudności nie wyobraża sobie innego życia:
– Hodowla koni to moja pasja od dziecka. Są lepsze i gorsze momenty, ale idziemy do przodu.

Na koniec Agnieszka zostawia pytanie, które często pojawia się wśród widzów:
– Niektórzy mówią, że jesteśmy celebrytami. Ale mamy ponad 40 zwierząt, które trzeba codziennie nakarmić. Więc kim jesteśmy – celebrytami czy rolnikami?

 

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy