Kierowca miał wszelkie szanse, by zahamować przed potrąceniem rowerzystki – tak białostocki sąd okręgowy uzasadniał uchylenie uniewinnienia w procesie Włodzimierza Cimoszewicza, oskarżonego w sprawie wypadku w Hajnówce. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności tego zdarzenia, warunkowo umorzył postępowanie.
To umorzenie na roczny okres próby; sąd orzekł też 1 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanej. Wyrok jest prawomocny. Apelację składała prokuratura, która chciała uchylenia uniewinnienia i zwrotu sprawy do pierwszej instancji.
Proces dotyczył wypadku, do którego doszło 4 maja 2019 roku, na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce (Podlaskie). Z aktu oskarżenia wynikało, że potrącona samochodem przez europosła poprzedniej kadencji, a w przeszłości m.in. premiera Włodzimierza Cimoszewicza (zgadza się na podawanie danych i prezentowanie wizerunku) 70-letnia rowerzystka miała złamaną kość podudzia, otarcia twarzy i dłoni.
Sąd odwoławczy przyjął, że polityk jechał z prędkością 30 km/h a – w ocenie powołanych w sprawie biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie – gdyby w tej sytuacji nie spóźnił się z reakcją i hamował ekstremalnie, to miałby 97 proc. szans na uniknięcie kolizji.
– Kierowca miał wszelkie szanse, by zauważyć rowerzystkę i reagować niezwłocznie, a powodem spóźnienia mogła być dekoncentracja – mówiła sędzia Ewa Dakowicz, cytując uzupełniającą opinię biegłych. Dlatego sąd przyjął, że polityk naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i spowodował wypadek, ponieważ nie zachował szczególnej ostrożności wymaganej od kierowcy przy dojeżdżaniu do przejścia dla pieszych.
Sąd okręgowy uznał, że sam może wydać tzw. wyrok reformatoryjny, bo miał wszelkie dane by ocenić pełny materiał dowodowy i nie musi – po uchyleniu uniewinnienia – przekazywać sprawy do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji.
Uznał, że o ile można oskarżonemu przypisać sprawstwo wypadku, to nie doszło jednocześnie do przestępstwa polegającego na ucieczce z tego miejsca.
Jak uzasadniała sędzia Dakowicz, możliwe było warunkowe umorzenie postępowania, bo stopień społecznej szkodliwości czynu i stopień winy nie są znaczne.
Jak mówiła, rozmiar szkody nie był bardzo duży; co prawda rowerzystka doznała obrażeń, ale nie były one nieodwracalne i nie powodowały cierpienia przez dłuższy czas. Odwoływała się przy tym do takich okoliczności, jak przyczynienie się samej rowerzystki do wypadku. Dodała, że kierowca nie jechał szybko, był też w trudnej sytuacji emocjonalnej, bo dowiedział się o swojej poważnej chorobie, po potrąceniu zawiózł poszkodowaną do domu, przepraszał ją.
– Czynniki te przekonują, że przypuszczenie, iż pomimo umorzenia postępowania oskarżony będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa, jest w pełni uzasadnione – mówiła sędzia Dakowicz.(PAP)
Red. OKO
Fot. PAP
PAP

