Jarosław Rogalski z Bronowa: „Jak nie posypię, to nie urośnie”

Jarosław Rogalski z Bronowa: „Jak nie posypię, to nie urośnie”

Wiosna w gospodarstwie nie czeka – i dobrze wie o tym Jarosław Rogalski z Bronowa, który ruszył w pole, by zadbać o odpowiednie przygotowanie gleby pod tegoroczne zasiewy. Jak sam podkreśla – nie ma miejsca na oszczędzanie tam, gdzie chodzi o plon.

– Jak nie posypię, to nie urośnie. Nie będzie ani słomy, ani ziarna – mówi bez ogródek rolnik, który od lat stawia na sprawdzone rozwiązania.

Pogoda niepewna, decyzja szybka

Choć prognozy zapowiadają opady dopiero na święta, Jarosław Rogalski nie zwleka.
– Miało padać, a tylko pokropiło jak ksiądz kropidłem i dalej sucho – żartuje. Mimo to decyzja zapadła: trzeba sypać wapno, zanim przyjdzie deszcz, który pomoże mu się rozłożyć w glebie.
Jak dodaje, czas jest kluczowy: zaraz po świętach rusza z agregatem i siewem zbóż. Wszystko musi być przygotowane na czas.

Wapno Lider – szybki efekt i sprawdzona jakość

Kolejny raz wybór padł na wapno firmy Lider, które – jak podkreśla rolnik – daje szybkie i widoczne efekty.

– Tu nie ma lipy! Złoty medal dostało. Szybki efekt i robota idzie – chwali.

Wapnowanie to dla niego podstawa dbałości o ziemię. Regularne badania gleby pozwalają precyzyjnie dobrać dawki – w tym roku to około tony na hektar, choć wcześniej bywało więcej.

Nowoczesne rolnictwo i stare realia

Jarosław Rogalski nie ukrywa, że rolnictwo bardzo się zmieniło. – Kiedyś człowiek ręcznie sypał wapno i na wieczór nie mógł ręką ruszyć. Dziś maszyny robią wszystko, komputer ustawi i jedzie – wspomina.

„Prawdziwy gospodarz dba o ziemię”

Rolnik podkreśla, że wielu gospodarzy w tym roku ogranicza nawożenie przez wysokie ceny.

– Ludzie mówią: drogo, nie będę sypał. A potem patrzą, że u mnie rośnie i żałują. Ale wtedy to już za późno. To trzeba zrobić przed siewem – tłumaczy z uśmiechem.

Życie na wsi – praca i pasja

Mimo trudów, Jarosław Rogalski nie zamieniłby życia na wsi na inne. – Ja zawsze chciałem być rolnikiem. Lubię jeździć po polu, patrzeć na zwierzęta. Tu jest powietrze, przestrzeń, życie – wylicza.

W przerwach od pracy obserwuje przyrodę – sarny, lisy czy bociany, które, jak sam żartuje, „już przyleciały, więc jesteśmy uratowani”.

Plan jest jasny: wapno rozsiane, potem siew, a później kolejne prace. Bo jak mówi Jarosław Rogalski – w rolnictwie nie ma miejsca na przestoje.

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy