Ultramaratończycy zachwyceni Podlasiem i gościnnością Ciełuszek

Ultramaratończycy zachwyceni Podlasiem i gościnnością Ciełuszek.

„Kto ominie ten pit stop, niech bardzo żałuje”

 

Deszcz, setki kilometrów do przejechania i zmęczenie narastające z każdym obrotem pedałów. Mimo trudnych warunków uczestnicy tegorocznego Ultra Duch Puszczy nie kryli zachwytu nad trasą, atmosferą wydarzenia i wyjątkowym punktem żywieniowym przygotowanym przez Koło Gospodyń Wiejskich w Ciełuszkach.

Pierwszy postój na trasie ultramaratonu zlokalizowano na 94. kilometrze. To właśnie tutaj na kolarzy czekały domowe specjały przygotowane przez mieszkańców i gospodynie z Ciełuszek.

– Kto ominie ten pit stop, to niech bardzo, bardzo żałuje – mówił jeden z uczestników. – Kanapki ze smalcem, babka, ogórki małosolne, kiszone, domowe dżemy. Wszystko jest.

Mimo deszczowej pogody zawodnicy zgodnie podkreślali, że Podlasie zachwyca krajobrazami i życzliwością mieszkańców.

– Nieważne, czy pada, czy świeci słońce. Ludzie są przemili, wszystko jest fantastyczne, a jedzenie smakuje najlepiej na świecie. Na pewno wrócimy za rok – zapewniała uczestniczka, która po raz pierwszy odwiedziła Podlasie.

Na trasę 360 kilometrów przyjechali rowerzyści z całej Polski – z Wrocławia, Śląska, Warszawy, Olsztyna, Skierniewic, czy okolic Poznania. Dla wielu z nich był to nie tylko sportowy sprawdzian, ale przede wszystkim przygoda.

– To wyzwanie, sprawdzenie samego siebie. Nie ścigam się z innymi, tylko z samym sobą – mówił jeden z kolarzy. – Satysfakcja z ukończenia takiego dystansu jest ogromna.

Uczestnicy zwracali uwagę na wyjątkowy charakter regionu.

– To zupełnie inny świat. Cisza, spokój, nikomu się nigdzie nie spieszy. Przyroda jest niesamowita, a ludzie bardzo życzliwi – mówił rowerzysta ze Śląska.

Szczególne słowa uznania kierowano pod adresem gospodarzy punktu żywieniowego.

– Wyjątkowo smaczne jedzenie. Po stu kilometrach jazdy w deszczu możliwość wypicia ciepłej herbaty i zjedzenia czegoś domowego jest bezcenna – podkreślali zawodnicy.

Za przygotowanie poczęstunku odpowiadały członkinie Koła Gospodyń Wiejskich oraz mieszkańcy Ciełuszek. Jak przyznawali organizatorzy punktu, początkowo obawiali się, czy poradzą sobie z obsługą tak dużej liczby uczestników.

– Dzisiaj odwiedzi nas około 250 osób, a jutro nawet 800. Trochę się baliśmy, ale damy radę. Chcemy, żeby wszyscy wyjechali stąd zadowoleni – mówiła pani Grażyna z Koła Gospodyń w Ciełuszkach.

Na stołach znalazły się niemal wyłącznie własnoręcznie przygotowane produkty. Był swojski smalec, pasztet, domowe bułeczki, ogórki, przetwory, dżemy i kompot.

 

– Każdy przyniósł to, co miał. To nasze zapasy przygotowywane na zimę. Chcieliśmy stworzyć domową atmosferę i pokazać gościnność Podlasia – opowiadały gospodynie.

Mieszkańcy podkreślali również, że zależy im na zachowaniu lokalnego charakteru wydarzenia.

– Chcemy, żeby było klimatycznie, tradycyjnie i bez nadmiernej komercji. Chcemy pokazać, że Podlasie jest otwarte i gościnne – dodawali.

Sądząc po reakcjach uczestników, cel został osiągnięty. Wielu zawodników już podczas postoju deklarowało, że na Ultra Duch Puszczy wróci za rok. Nie tylko dla sportowych emocji, ale także dla niezwykłej atmosfery, jaką tworzą mieszkańcy regionu.

A wśród wspomnień z tegorocznej edycji na pewno znajdzie się także smak swojskiego pasztetu, świeżego chleba i kompotu wypitego w Ciełuszkach po kilkudziesięciu kilometrach jazdy przez deszczowe, ale piękne Podlasie.



Array

Red. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy