W gospodarstwie Agnieszki i Jarosława Rogalskich nie ma czasu na przestoje. Trwa wapnowanie łąk,
przygotowania do kolejnych pokosów, a jednocześnie rozpoczął się najbardziej wyczekiwany okres w
roku – żniwa.
Wszystkiemu towarzyszył ich syn Adam, który nie tylko pomaga przy pracy, ale także
poznaje dawne rolnicze zwyczaje przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Praca w gospodarstwie rozpoczęła się od wysiewu wapna na łąkach. Jak podkreśla Jarosław Rogalski,
odpowiednie nawożenie ma ogromny wpływ na jakość plonów.
– To wapno teraz jak damy, to i teraz będzie efekt, i jeszcze na wiosnę zadziała. Bez wapna tu nic nie chce
rosnąć. Jak damy wapno, to trawa będzie z niebem gadać – zapowiada z uśmiechem rolnik.
W gospodarstwie pracy nie brakuje.
Po wysiewie saletry trzeba było przestawić rozsiewacz na wapno,
wcześniej naprawić uszkodzony siewnik, a wszystko wykonać przed wieczornym dojem krów.
– Na sobotę zapowiadają deszcz, także będzie rosło. Jutro jeszcze posypię sól i cały czas do przodu –
dodaje gospodarz.
Rogalscy, po ciągniku, myślą o kolejnych inwestycjach.
– Chyba do dużego ciągnika kupię większy siewnik, żeby pustych przejazdów nie robić. Załadujemy dwie
tony od razu „ogień na tłoki”– żartuje rolnik.
Nie ukrywa również, że po tegorocznych żniwach planowany jest zakup nowej prasy do słomy.
– Teraz chcemy kupić nową belarkę, pasówkę, bo ta SIPMA już nas trochę denerwuje. W piątek
montujemy też nowy ładowacz do naszego nowego ciągnika.
Symboliczny początek żniw
Najbardziej wzruszającym momentem dnia było jednak symboliczne rozpoczęcie żniw. Jarosław zabrał
syna na pole i pokazał mu zwyczaj, którego sam nauczył się od ojca i dziadka.
– Pierwsza garść zboża – pamiętaj, żebyś tak jak mój dziadek, ojciec, ja i ty zawsze zaczynał – powiedział
do Adasia.
Ojciec z synem skosili pierwszy snopek sierpem. Dla Jarosława nie był to tylko symbol rozpoczęcia
sezonu, ale także lekcja historii.
Pokazał synowi, jak dawniej wykonywano powrósło ze słomy i wiązano snopki. Opowiadał, że kiedyś
każde źdźbło było cenne.
– I tak ludzie pracowali, Adasiu. Te kłosy zbierali. Nie było marnotrawstwa. Każdy kłos musiał być
zebrany, żeby chleba starczyło dla wszystkich. Potem zboże młócono, mielono na żarnach, a kobiety
piekły chleb w piecu.
Wspominając dawną pracę na roli, podkreślał, jak wiele wysiłku wymagały żniwa przed erą
nowoczesnych maszyn.
– Kto miał kosę, ten miał dobrze. Jak ktoś kosił sierpem, to współczuję. Ale ludzie pracowali i jakoś
dawali radę.
Nauka przez wspólną pracę
Adam z zainteresowaniem uczestniczył zarówno w wysiewie wapna, jak i podczas pierwszego koszenia
zboża. Ojciec nie ukrywał, że chce przekazać mu wiedzę o prowadzeniu gospodarstwa.
– Musisz się uczyć, bo ja kiedyś przejdę na emeryturę i będziesz musiał pracować sam – mówił do syna z
uśmiechem.
Na zakończenie pierwszy snopek został związany i odłożony zgodnie z dawnym zwyczajem.
– Żniwa 2026 uważam za otwarte – podsumował gospodarz.
Dla rodziny Rogalskich rozpoczęcie żniw to nie tylko kolejny etap pracy w gospodarstwie, ale również
pielęgnowanie tradycji i przekazywanie młodszemu pokoleniu szacunku do ziemi, pracy oraz chleba.
Red. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

















