Wiktor Antoniuk, sołtys od trzydziestu lat!

Poświęcają swój wolny czas, by działać na rzecz lokalnej społeczności. Organizują, motywują, mają wiele do powiedzenie. Wiedzą, czego chcą dla siebie i swoich sąsiadów. Sołtysi, bo o nich mowa, obchodzą dziś swoje święto!

Nie pracują dla poklasku, ale dlatego, że lubią pomagać. Niektórzy z nich pełni swoją funkcję przez wiele lat. Przez ten czas dźwigają na swoich barkach z jednej strony ciężką, a z drugiej na pewno zaszczytną funkcję, którą pełnią na rzecz swoich kolegów, koleżanek, najbliższych ze swojej okolic. I właśnie za te lata pracy należą im się wielkie podziękowania, uznanie i szacunek.

O swojej wieloletniej pracy opowiedział nam pan Wiktor Antoniuk, który sołtysem wsi Złotniki jest od 30 lat!

Wychodzę z założenia, że trzeba ludzi jednoczyć. To jest ciężka praca, bo trudno czasami pogodzić ogień z wodą, ale i tak bywa. Jeżeli uda się zrobić coś wspólnie, to wtedy jest wielka satysfakcja. A satysfakcją jest również to, że czasem ktoś pochwali. Mama nauczyła mnie, żeby nie chwalić siebie samego, ale żeby to ludzie zrobili. I to jest dewizą mojego działania – podkreśla pan Wiktor.

To siódma kadencja mieszkańca Złotnik, jako sołtysa

Trudno reprezentować interesy społeczności lokalnej w pojedynkę, dlatego też ważne jest, by cała społeczność mówiła jednym głosem, pomagała swoim sołtysom i podchodziła ze zrozumieniem do wielu spraw. Nie wszystkie udaje się od razu zrealizować.

To moja siódma kadencja, około trzydziestu lat. W 1980 roku zmarł mój ociec, zacząłem więc prowadzić gospodarstwo i wybrano mnie na sołtysa. Wiadomo, dzisiaj się lepiej żyje. Przed laty podjęliśmy z mieszkańcami decyzję, że trzeba coś robić w tych trudnych warunkach. Pierwszą sprawą było wyasfaltowanie ulicy. A później zrodził się plan postawienia nowego budynku, remizy. Ten budynek miał być też zapleczem, ale środki finansowe na to nie pozwoliły, więc zrobiliśmy to tak, jak to wygląda dziś. Nie udałoby się to, gdyby nie dobra współpraca z samorządami. Różnie to bywało, czasami wchodziło się drzwiami, a czasem oknami, ale skutecznie. Możliwe to było dzięki poparciu naszej Straży Pożarnej, bo ona jest skuteczna i aktywnie działająca – opowiada sołtys Złotnik.

To właśnie działalność Ochotniczej Straży Pożarnej jest oczkiem w głowie pana Wiktora Antoniuka. Mieszkaniec Złotnik kładzie również duży nacisk na zachowanie historii swojej miejscowości.

Działamy w oparciu o OSP, działa też u nas kółko rolnicze. Wspólnie to wszystko robimy. Dziś mamy na wyposażeniu dwa samochody gaśnicze. Trzeci z nich to eksponat muzealny, a za nim stoi rower, który też był kiedyś używany do gaszenia pożarów. W części starej remizy jest wóz, którym początkowo jeździli nasi strażacy. Lubię historię. Jeżeli jej nie zapiszemy, jeżeli tego nie zrobimy, to kto będzie o tym pamiętał? – zastanawia się.

Sołtysom trzeba życzyć zgody w gminie, wzajemnej pomocy a nie rywalizacji – zwrócił się do innych sołtysów w dniu ich święta Wiktor Antoniuk.

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska/Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy