Radość z uwolnienia przez białoruski reżim dziennikarza, działacza Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta wyraził Podlaski Oddział Stowarzyszenia Wspólnota Polska, który od pięciu lat co miesiąc organizował w Białymstoku akcje solidarności z Poczobutem i innymi więźniami politycznymi.
Przy pomniku bł. księdza Jerzego Popiełuszki w Białymstoku od dawna stoi instalacja ze zdjęciem Andrzeja Poczobuta wykonanym na sali sądowej na Białorusi, z drugiej strony jest jego portret. To tam co miesiąc spotykały się różne środowiska, upominając się o uwolnienie Poczobuta.
Ostatnia taka akcja odbyła się w przed kilkoma dniami.
We wtorek premier Donald Tusk poinformował, że Poczobut jest wolny. Witaj w polskim domu, Przyjacielu – napisał premier na X, dołączając zdjęcie z powitania z dziennikarzem.
– Cieszę się bardzo, że Andrzej jest w Polsce. Myślę, że on w tej chwili potrzebuje zaopiekowania medycznego. Najważniejsze – on musi zobaczyć się z rodziną – powiedziała PAP prezes podlaskiej Wspólnoty Polskiej Anna Kietlińska, która wielokrotnie wspólnie z wieloma innymi osobami brała udział w białostockich akcjach solidarności z Andrzejem Poczobutem.
We wtorek powiedziała PAP, że od pięciu lat żyła myślą o tym, że Andrzej Poczobut będzie uwolniony, choć czasem można było stracić nadzieję, że do tego szczęśliwego finału dojdzie.
Kietlińska podkreśliła, że najważniejsze jest to, że przez cały czas ludzie pamiętali o Poczobucie, nie zapomnieli, Polacy i Białorusini, mniejszość polska i białoruska, upominali się o niego, stojąc co miesiąc na białostockich akcji solidarności, ale – niezależnie od tego – działały też instytucje, parlament polski, europejski, środowiska polonijne.
– Najważniejsze, że ludzie nie zapomnieli, cały czas się upominali, różne środowiska, różne grupy, społeczność międzynarodowa – powiedziała Kietlińska. – Najważniejszy jest finał, że Andrzej wyszedł, po prostu – dodała.
Pierwsza białostocka akcja solidarności z uwięzionymi przez białoruski reżim Andżeliką Borys i Andrzejem Poczobutem odbyła się w sierpniu 2021 r.
Później, gdy Andżelika Borys została zwolniona z aresztu, uczestnicy comiesięcznych spotkań – Polacy i Białorusini – solidaryzowali się z Poczobutem i innymi więźniami politycznymi.
Na akcji w marcu, w piątą rocznicę aresztowania Poczobuta, organizatorzy tych spotkań informowali, że odbyła się po raz 59.
Uczestnicy akcji za każdym razem podkreślali, że trzeba mówić głośno o tym, co się dzieje na Białorusi, o represjach i więźniach politycznych.
– O zwykłym człowieku mało kto pamięta, mało kto wie. Dlatego ważne, żeby o tym mówić. Jeżeli my nie będziemy o tym mówić, to o represjach na Białorusi wszyscy zapomną – podkreślił podczas kwietniowej akcji wiceszef Związku Polaków na Białorusi Marek Zaniewski, stały uczestnik białostockich akcji.
Anna Kietlińska na jednej z wcześniejszych akcji mówiła, że „Poczobut stał się naszym zobowiązaniem”.
– To, że tak co miesiąc tutaj jesteśmy i mówimy, co się dzieje na Białorusi, to jest ważne dla nas tutaj, bo czujemy taką dyscyplinę wewnętrzną. Ale jest to bardzo ważne dla osób, które są na Białorusi i są nie tylko w więzieniach i aresztach, ale są w swoich domach i nie mogą mówić głośno o tym, że jest nienormalny świat. My, przychodząc tutaj, mówimy za nich – podkreślała wtedy Kietlińska.
We wtorek zaznaczyła w rozmowie z PAP, że organizatorzy białostockich akcji solidarności z Poczobutem i innymi więźniami politycznymi zastanowią się do dalej z organizacją tych spotkań. Podkreśliła, że organizatorzy akcji upominali się także cały czas o wszystkich więźniów politycznych, a na Białorusi wciąż wiele osób w tych więzieniach siedzi.(PAP)
Red. OKO
Fot. Wspólnota Polska
PAP



