Bronowo w zimowej odsłonie pokazuje, że nie potrzeba profesjonalnych stoków ani wyciągów, by dobrze się bawić.
Agnieszka i Jarek z dziećmi wspólnie spędzają czas na śniegu, a humor, improwizacja i rodzinne żarty są dla nich nieodłącznym elementem.
– Agnieszka sprawdza sprzęt, czy się nadaje do Zakopanego, czy trzeba gdzieś wypożyczyć – zapowiedział Jarosław Rogalski. – Chyba trzeba wypożyczyć, bo się połamało – stwierdziła Agnieszka.
Jarosław ruszył na nartach w pełnym „narciarskim rynsztunku”.
– Aż mu czapka spadła, a narta już prawie w Narwi! – śmiała się Agnieszka Rogalska.
– Moim marzeniem zawsze było telemarkiem wylądować – komentował z powagą Jarek, po czym wylądował, ale w śniegu.
– „Siadaj!”, „Czekaj!”, „No jedź!” – te „komendy” powtarzały się najczęściej. Mimo wywrotek i poślizgów, zabawa była udana!
– Teraz następna konkurencja – zapowiadał raz po razie gospodarz z Bronowa, choć nikt do końca nie wiedział, na czym te konkurencje będą polegać.
– Ogólnie bardzo fajnie było, super zabawa – podsumowała Agnieszka po udanym zjeździe na sankach.
Zima w Bronowie udowodniła, że do dobrej zabawy wystarczy śnieg, zgrana ekipa i trochę odwagi.
– Pozdrawiamy z Zakopanego wszystkich rolników z Podlasia – powiedział Jarosław.
– Z zakopanego w śniegu Bronowa pozdrawiamy – doprecyzowała Agnieszka.
Red. Marta Śliwińska
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl











