Na co dzień zajmują się gospodarstwami, zwierzętami i pracą w polu. Tym razem zamienili swoje codzienne obuwie na korki i spotkali się na boisku. W Lubiejkach, na posesji Moniki i Tomasza Cieślików z Pokaniewa, odbył się wyjątkowy mecz z udziałem bohaterów serialu „Rolnicy. Podlasie”.
Wydarzenie miało przede wszystkim charakter integracyjny. Wielu uczestników przyznawało, że choć od lat występują w tym samym programie, wcześniej nie mieli okazji poznać się osobiście.
– To pierwsza taka okazja, żeby się spotkać z wszystkimi rolnikami. Części w ogóle nie znałem, dopiero dzisiaj wszystkich zapoznałem – mówił przed meczem Jarosław Rogalski, kapitan jednej z drużyn.
Jak żartował, jego zespół był doskonale przygotowany taktycznie.
– Przeciwników rano pączkami i bułkami zachęcaliśmy, żeby dużo jedli, a my dieta: polędwiczka, serek, pół bułeczki i cały czas do przodu – śmiał się.
Na boisku nie brakowało humoru, ale także sportowych emocji. Drużyny liczyły po sześciu zawodników, a w składach znaleźli się między innymi Andrzej Onopiuk, Jerzy Kondratiuk, Maciej Sidorowicz czy Marek Gorączka.
– Ja nie jestem fanem piłki nożnej ani sportów, ale tutaj to jest zabawa i zupełnie inna atmosfera – przyznawał Maciej Sidorowicz.
Nie zabrakło również żartów o „ustawionym” wyniku.
– Przekupiliśmy sędziego z Jarkiem, także mamy wygrany mecz – śmiał się Marek.
Duże emocje towarzyszyły wszystkim.
– Fajnie, że w końcu udało się wszystkim spotkać. Przy gospodarstwach i zwierzętach trudno znaleźć czas – zauważył Karol Piekutowski,
Jerzy Kondratiuk wrócił wspomnieniami do młodości.
– Kiedyś w Białowieży stałem na bramce w klubie Żubry Białowieża. Po tylu latach dobrze sobie to przypomnieć – opowiadał.
Andrzej Onopiuk podkreślał, że spotkanie było czymś więcej niż zwykłym meczem.
– To spotkanie całej ekipy „Rolników”. Nie wszyscy się znamy, bo każdy mieszka w innym miejscu. Dzisiaj jest okazja pobiegać, po prostu się spotkać – mówił.
Gospodarze wydarzenia, Monika i Tomasz Cieślikowie, przyznali, że pomysł wspólnego spotkania bohaterów serialu pojawiał się już od pierwszych sezonów programu.
– Zawsze było coś ważniejszego, a zebrać tylu bohaterów w jednym miejscu i czasie jest bardzo trudno. Ten mecz stał się w końcu pretekstem do spotkania – tłumaczył Tomasz Cieślik.
Monika Cieślik podchodziła do sportowej rywalizacji ze spokojem.
– O wynik się nie martwię. Najważniejsze, żeby wszyscy zeszli z boiska o własnych siłach – mówiła.
Wydarzenie odbyło się w rodzinnej atmosferze, pełnej żartów, rozmów i wspomnień. Jak podkreślali uczestnicy, to właśnie możliwość poznania się poza kamerami była najcenniejsza.
– Każdy się witał z uśmiechem. To jest najważniejsze – podsumował jeden z gości wydarzenia, Sławek.
Red. Marta Śliwińska
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl
























