19 sierpnia w Ciełuszkach odbywają się wyjątkowe obchody prawosławnego święta Przemienienia Pańskiego. To dzień modlitwy, święcenia owoców i domostw, a przede wszystkim spotkania mieszkańców i tych, którzy choć na co dzień mieszkają już w innych miejscach, wracają do rodzinnej wsi.
Przemienienie Pańskie jest jednym z Dwunastu Wielkich Świąt Cerkwi prawosławnej. Wypada 6 sierpnia według kalendarza juliańskiego, czyli 19 sierpnia według kalendarza gregoriańskiego. W tym dniu wierni przynoszą do cerkwi owoce, które zostają poświęcone. Zwyczaj ten związany jest z dziękczynieniem za zbiory i pierwsze plony.
W Ciełuszkach święto ma jednak swój szczególny, lokalny charakter. Po nabożeństwie wierni wyruszają w procesji po wsi. Kapłan zatrzymuje się przy kolejnych domostwach, gdzie odbywa się modlitwa i święcenie posesji. Niesiona jest ikona oraz krzyże.
– Przy każdym budynku zatrzymuje się batiuszkа i święci posesje, swoje posesje każdy święci. Takie małe święto – opowiada Jerzy Kondratiuk, mieszkaniec Ciełuszek.
Jak podkreślają mieszkańcy, dawniej obchody wyglądały jeszcze inaczej. Procesja wychodziła poza zabudowania – święcono również pola, a w obrzędzie uczestniczyły zwierzęta gospodarskie.
– Kiedyś chodziło się po polach, święciło się, to ja pamiętam nawet, a teraz już po polach nie chodzą, tylko chodzą po wiosce, od mieszkania do mieszkania – wspomina Jerzy Kondratiuk.
Pani Tamara pamięta czasy, kiedy pola święcono regularnie. Dziś zwyczaj ten należy już do przeszłości.
– Święcili za stodołami pola, chodzili po polach. Teraz to już bardzo dawno, może z 10, z 15 lat, jak 20, już tego nie robią – zauważa.
Dawniej wieś tętniła życiem. Jak wspomina Jerzy Kondratiuk, w Ciełuszkach mieszkało znacznie więcej osób, a dzieci było tak dużo, że zabawy odbywały się w dwóch częściach wsi.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
– Wieś bardzo się zmieniła od tej, jak ja byłem małym dzieciakiem jeszcze. Dużo osób było, dużo dzieci było. (…) Teraz tego już nie ma, zanika – mówi mieszkaniec.
Mimo to 19 sierpnia wieś znów ożywa. Przyjeżdżają osoby, które wyprowadziły się do miast, a także ich dzieci i wnuki. Dla wielu z nich jest to okazja nie tylko do uczestnictwa w święcie, ale również do odwiedzenia rodzinnych grobów.
Anna, mieszkanka Ciełuszek, zwraca uwagę, że szczególnie ważna jest obecność młodego pokolenia.
– Nie zapominają Ciełuszek, nie zapominają swojego domu. (…) Dzieci biorą, żeby ta tradycja nie zaginęła – mówi.
To właśnie powroty dawnych mieszkańców sprawiają, że w dniu święta niewielka na co dzień wieś znów się zapełnia.
– Dobrze, że młodzi przyjeżdżają z miasta, do rodziców, do dziadków, do babci, przyjeżdżają i chodzą po tej wiosce – podkreśla Jerzy Kondratiuk.
O wyjątkowości ciełuszkowskich obchodów mówi również sołtys wsi Grażyna Charytoniuk-Michiej.
– Jest to wielowiekowa tradycja i święto, które jest jednym z tych dwunastu najważniejszych świąt. Mimo tego, że jest wielkie święto na Świętej Górze Grabarce, my mamy tutaj swoje takie małe święto. Dla nas można też powiedzieć – taka mała Grabarka – zaznacza.
Jak dodaje, niezwykłe jest również to, że procesja nadal odbywa się w tradycyjny sposób. Ikona od lat niesiona jest przez mieszkańców, podobnie jak krzyże. Nie zastąpiono tego zwyczaju przejazdem samochodem.
– ikona, która już tyle lat jest niesiona przez mieszkanki naszej wsi i mieszkańców, którzy niosą krzyże (…), nigdy nie zamienili na samochód. Więc to jest niezwykłe, że ludzie jednak to podtrzymują – mówi sołtys.
Święto Przemienienia Pańskiego ma w prawosławiu również silny związek z owocami.
Wierni przynoszą do cerkwi m.in. jabłka, gruszki, śliwki czy winogrona. Ich poświęcenie jest formą podziękowania Bogu za urodzaj i zebrane plony.
W Ciełuszkach ten religijny wymiar łączy się z lokalną tradycją obchodzenia domostw. Dla mieszkańców jest to nie tylko dzień modlitwy, ale także święto rodzinne i okazja do powrotu do miejsca, z którym związane są pokolenia.
– To jest rodzinne święto – podkreśla Jerzy Kondratiuk.
Choć wiele dawnych zwyczajów zanikło wraz ze zmniejszającą się liczbą mieszkańców, Ciełuszki wciąż starają się zachować to, co udało się przekazać z pokolenia na pokolenie.
– Póki tu jesteśmy, będziemy tę tradycję tutaj wspierać i to nasze święto celebrować – mówi Grażyna Charytoniuk-Michiej.
I właśnie dlatego 19 sierpnia Ciełuszki, choć na co dzień ciche i spokojne, na kilka godzin znów stają się miejscem spotkania mieszkańców, ich rodzin i osób związanych z tą niewielką podlaską wsią.
Red. Marta Śliwińska
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl
















