Przygotowania do Tłustego Czwartku w Bronowie

W Bronowie przygotowania do Tłustego Czwartku zaczęły się już kilka dni wcześniej.

Agnieszka i Jarosław Rogalscy pokazali, że pączki to nie tylko wypiek, ale przede wszystkim domowa atmosfera, rozmowy i śmiech.

https://youtu.be/jGXx5s43l5k

– „Szykujemy się na Tłusty Czwartek. Robimy pączki. Ciekawe, z jakim efektem” – zaczyna Agnieszka.
Gospodyni dodaje, że to Jarosław jest wielkim amatorem słodkości. – „Mój mąż ogólnie bardzo lubi słodycze, ale bardziej po mnie widać tę pasję niż po nim” – śmieje się.

Przygotowania zaczęły się od rozczynu. – „Wcześniej zrobiłam rozczyn. Dziesięć dekagramów drożdży, dwie stołowe łyżki cukru, pół szklanki mleka i cztery łyżki mąki” – wylicza Agnieszka bez zaglądania do żadnego przepisu.
Do ciasta trafiają jajka prosto od kur. – „Jaja wiejskie, od naszych kur. Dlatego mają różne kształty. Takie ze sklepu są jednakowe, a nasze są różnokształtne” – tłumaczy. – „Dziesięć dałam. Na bogato”.
Cukier waniliowy też nie był zwyczajny. – „Ostatnio zamówiłam cukier z prawdziwą wanilią, ale nikt mi nie powiedział, że on będzie miał taki kolor, taki jakby z piaskiem. Ale pachnie bardzo ładnie”.

 

https://youtu.be/jGXx5s43l5k

Mąka? Bez ceregieli. – „Oczywiście ja mąki nie przesiewam, bo jestem zbyt leniwa” – mówi szczerze Agnieszka. – „Wszystko tak na oko”.
– „Dzisiaj śniegu nawaliło, to z domu nie wychodzimy, to mamy czas pączki robić” – zauważył Jarosław.
– „Jak nie wychodzimy? Ja byłam rano w kościele!” – ripostuje Agnieszka.
Pączki „z nadzieniem” i „beznadziejne”
Gdy przyszło do formowania pączków, humor jeszcze się poprawił. – „Ja zrobię takie z nadzieniem” – zapowiada Agnieszka. – „A ty zrób beznadziejne”.
– „Proszę bardzo, jaki elegancki pączek” – chwali po chwili gospodarz. – „Kto by się poznał? Normalnie jak z piekarni”.
Zanim pączki trafiły na olej, musiały jeszcze podrosnąć. – „One nie będą dobre, jak nie wyrosną. Na wszystko trzeba poczekać” – przypomina Agnieszka.

Gdy olej był gotowy, tempo przyspieszyło.
– „Dzieci głodne czekają” – zauważa Jarosław.
Nie obyło się bez degustacji w trakcie. – „Ja to już biorę tego swojego, obtaczam w pudrze i uciekam szybko degustować” – mówi gospodarz – „No i po co kupować w sklepie, jak możemy mieć swoje?”.
Na koniec pączki trafiają na ręczniki papierowe i do cukru pudru. – „Fajnie się robi w torebce. Wrzuca się pączka, puder i gotowe” – zdradza Agnieszka.
A smak? – „Pyszne” – kwituje krótko Jarosław.
W Bronowie Tłusty Czwartek to nie tylko pączki z marmoladą, ale też wspólnie spędzony czas, żarty i kuchnia pełna zapachu drożdży.

Red. Marta Śliwińska

Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl

0 0 votes
Article Rating
  • Lider nowy

Powiązane artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Partnerzy