Zwożenie bel to rodzinna robota. Rogalscy z Bronowa o żniwach, słomie i codzienności w gospodarstwie
Żniwa dobiegają końca, ale dla rolników to nie oznacza końca pracy. Po skoszeniu zboża trzeba jeszcze
zadbać o słomę, zwożenie bel i przygotowanie pól pod kolejne zasiewy.
W gospodarstwie Agnieszki i Jarka Rogalskich z Bronowa nie brakuje przy tym ani pracy, ani rodzinnej atmosfery.
– Dobra, plan jest na dzisiaj taki: jedziemy, przywieziemy słomę i później mamy jeszcze 8 ton mieszanki
rozładować do silosu – mówi Jarek Rogalski, rozpoczynając kolejny dzień pracy.
Rogalscy tegoroczne żniwa oceniają bardzo dobrze. Zboże, które przeznaczone jest na paszę dla koni,
dobrze się udało, a jego jakość – jak podkreślają – jest zdecydowanie satysfakcjonująca.
– Ogólnie żniwa w tym roku bardzo dobrze, bardzo dobrze sypało zboże. Nam też zależy na dobrej
jakości ziarnA, bo to jest zboże dla koni. My siejemy mieszankę zbożową: jęczmień, owies i pszenica w
stosunku 2 do 1 do 1 – opowiada Jarek.
Gospodarze cały plon zebrali w ciągu jednego dnia, choć nie obyło się bez problemów technicznych.
– Skosiliśmy wszystko w jeden dzień, pomimo tego, że były dwie awarie kombajnu, ale się udało. I to jest
najważniejsze – dodaje Agnieszka Rogalska.
Tegoroczne zboże, mimo intensywnych opadów i burz, zachowało bardzo dobrą jakość. Rolnik zwraca
uwagę również na wygląd słomy.
– Zboże jest bardzo fajne, żółciutkie, praktycznie nie sczerniało. W tamtym roku zboże było dużo
ciemniejsze. Słoma też jest bardzo ładna, taka żółciutka, a w tamtym roku była dużo gorszej jakości –
mówi.
„To takie układanie klocków”
Po zakończeniu koszenia zaczęła się kolejna część żniwnej pracy – belowanie i zwożenie słomy. Jak
przyznają Rogalscy, tegoroczna słoma nie jest jednak łatwa do zebrania.
– To takie układanie klocków jak w przedszkolu, te bele. Słaba ta słoma w tym roku, bo zboże się
położyło. Ale co jest, trzeba zebrać – mówi Jarek.
Problemem okazała się także bardzo sucha słoma, z którą nie najlepiej radziła sobie wysłużona prasa.
– Pomalutku, delikatnie, bo to jak z jajkiem trzeba się obchodzić, bo to takie suche jak pieprz.
Trochę belarka mi nie chciała owijać sznurkiem. Sipma najlepiej lubi mokre rzeczy belować, a jak słoma sucha,
to już ona nie chce współpracować.
Także będziemy zmieniać belarkę na nową – zapowiada rolnik.
Część bel trzeba było dodatkowo zabezpieczyć folią stretch, żeby bezpiecznie dotarły do gospodarstwa.
Cała rodzina na pokładzie
Przy pracy nie zabrakło Agnieszki i dzieci. Rolnicza codzienność w gospodarstwie Rogalskich to bowiem
nie tylko ciężka praca, ale też dużo żartów i rodzinnej współpracy.
– Przyjechaliśmy z Agnieszką i dziećmi i trochę streczem powijaliśmy te bele, żeby je dowieźć do domu –
opowiada Jarek.
W gospodarstwie każdy ma też swoje zadania. Dzieci już od najmłodszych lat przyglądają się pracy
rodziców i uczą się gospodarowania.
– Adam, zrobisz prawo jazdy, to będziemy musieli przyczepów dokupić. Wtedy będziemy jeździć na trzy
traktory. Czy Wiktoria zrobi prawo jazdy? Wiktoria zrobi pierwsza. Będzie Ursusem ganiać – żartuje
gospodarz.
Sprzęt też ma swoje granice
Rogalscy nie ukrywają, że gospodarstwo coraz bardziej potrzebuje nowego sprzętu. Szczególnie że
obecna prasa nie zawsze radzi sobie z zadaniem.
– Nasze gospodarstwo prosi się o nową belarkę, bo już ta nie daje rady – przyznaje Agnieszka.
Po żniwach nie ma odpoczynku
Zebrana słoma szybko musi trafić do gospodarstwa. Pola czekają bowiem na kolejne prace.
– Nie będą tu zimować przecież, bo tu trzeba zaraz wapno sypać na oziminy. Wiadomo, bez wapna nic nie
urośnie – podkreśla rolnik.
Rogalscy myślą już również o kolejnych wydarzeniach i codziennych obowiązkach. W planach są między
innymi dożynki, na które gospodarze chcą pojechać razem.
A pracy w gospodarstwie nie brakuje. Oprócz zbioru słomy trzeba zadbać o zapasy paszy.
– Mamy bank rezerw zbożowych. Dzisiaj kupiłem wywrotkę mieszanki, bo teraz zboże tanie.
Red. Marta Śliwińska
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl









